Wyszłam z pizzeri i poczekałam na Viktora. Ten powiedział coś Otisowi i doszedł do mnie.
-To do której lodziarni idziemy? Może do tej na rogu? Podają tu cudowne desery...- rozmarzył się chłopak.
-Dobrze. Ważne dla mnie jest tylko jedno: zjeść lody- powiedziałam i zabawnie poruszyłam brwiami wywołując śmiech u mojego towarzysza. Bardzo dobrze nam się szło, ciągle się wygłupialiśmy i opowiadaliśmy żarty. Raz nawet wskoczyłam na latarnię i zjechałam po niej, jak te tancerka z klubu Go-Go.
Po skończonym występie zostałam obdarowana gromkimi brawami i gwizdami. Wreszcie po 10 minutach dotarliśmy do lodziarni. Była bardzo ładnie udekorowana, a poza tym ja lubię połączenie różu z bielą.
-Chodź, zamówię ci coś dobrego.
-To nie dasz mi wybrać?-spytałam i zrobiłam minkę ze Shreka.
-Ehhh... Te oczy na mnie nie działają. Przykro mi- powiedział Viktor i uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie to nie. Idę zająć stolik.
-Rzuciłam przez ramię i podeszłam do kanap stojących w rogu. Po chwili dołaczył do mnie kolega z dwoma wielkimi pucharami lodów.
-Boże! Kocham to miejsce!- wykrzyknęłam i zabrałam się za jedzenie. Chłopak postąpił tak samo, ale przecież nie byłby sobą, gdyby mnie nie rozśmieszał.
-Powiedz mi: czy Otis i Laura kiedykolwiek byli razem?- spytałam.
-Cóż.... Kiedyś byli dla siebie całym światem. Ale Laura chciała mieć dwóch chłopaków i zdradziła mojego kumpla. Ten bardzo to przeżył, dlatego się tu przeprowadził 4 miesiące temu. Ale już po 2 Laura przyjechała do niego błagając o wybaczenie. Otis nadal ją kochał i dlatego dziś zachowywali się normalnie. Ja mam ciągle wrażenie, że on coś jeszcze do niej czuje...- powiedział i spuścił głowę. Nastała wnerwiająca cisza, ale szybko ją przerwałam.
-Trudno. Może ja jestem za bardzo zazdrosna o niego? Nie wiem, ale jednego jestem pewna: będę miała w dupie tę całą pannę La-urę- specjalnie zrobiłam odstęp między A i U. Viktor się zaczął śmieć i niechcący włożył swój nos do lodów. Miał na nim bitą śmietanę. Ja zrobiłam to samo i usiadłam koło niego robiąc głupią minę. Wyjęłam telefon i zrobiłam nam zdjęcie, które wstawiłam na FB z podpisem" Ja i mój jakże zacny kolega w lodziarni. My chyba nigdy nie dorośniemy :*" Siedzieliśmy tam jeszcze z godzinę, ale Viktor musiał iść do domu, bo były urodziny jego mamy.
-Słuchaj, ja cie odprowadze...- zaczął.
-Nie trzeba. Jestem dużą dziewczynką i dam sobie radę sama- zapewniłam z uśmiechem.
-Jak chcesz- powiedział, dał mi buziaka w policzek i wyszedł. Ja zaraz po nim zrobiłam to samo. Kierowałam się w stronę przystanku. Najbliższy autobus był za 7 minut. " Poczekam sobie" pomyślałam i usiadłam na murku. Jednak pojazd przyjechał wcześniej i już po 10 minutach z niego wysiadałam. Przeszłam przez furtkę od domu i już miałam naciskać klamkę, gdy ktoś założył mi opaskę na oczy.
- Puszczaj! Ratunku!- wrzeszczałam, kopałam i biłam na oślep, ale bez skutku. Wreszcie mój napastnik przyłożył mi do twarzy gaże nasiąkniętą jakimś płynem i po chwili odpłynęłam w błogą ciemność. Obudziłam się z okropnym bólem głowy na jakimś starym materacu. Rozejrzałam się dookoła i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Znajdowałam się w pokoju z mojego snu!! Modliłam się, by to nie była prawda. Ale kiedy usłyszałam jakieś kroki na korytarzu i ciche przekleństwo, zrozumiałam, że moje modły nie zostały wysłuchane. Po chwili drzwi się otworzyły wlewając do środka smugę rażącego oczy światła. Mimowolnie zmrużyłam oczy i czekałam na rozwój akcji. Ten KTOŚ zamknął drzwi i już mogłam znów normalnie widzieć.
-No hej Gwiaaaazdo!- usłyszałam za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego byłego chłopaka. Tylko on mówił do mnie gwiazdo.
-Co.Ja.Tu.Robię?- powiedziałam oddzielając każdy wyraz.
-No w tym momencie siedzisz na moim łóżku- odparł z uśmiechem na ustach. Ian dosiadł się do mnie i delikatnie przytulił. Bałam się, że będzie chciał mnie skrzywdzić, ale to nie nastąpiło.
-Czemu mnie porwałeś?- spytałam.
-Gdybym podszedł do ciebie na ulicy i poprosił o rozmowę, czy wysłuchałabyś mnie?- Odparł z grymasem na twarzy.
-Nooo... Pewnie zaczęłabym się drzeć jak wariatka i wołać policję.
- no więc masz odpowiedź. Oczywiście ja cię nie chcę tu przetrzymywać ani żądać okupu czy coś w tym stylu. Chcę z tobą pogadać...- odparł ze smutkiem w głosie. Nie wiem czemu, ale mu uwierzyłam. Może dlatego, że znam go za dobrze?
-No to słucham: o co chodzi drogi Panie Kwi Kwi?- jeszcze przed moim gwałtem raz tak rozśmieszyłam Iana, że ten zaczął kwiczeć. Od tamtej pory mówiłam do niego Pan Kwi Kwi.
-Heh, pamiętasz... Dobra, ostatnio obserwowałem ciebie. Nie żebym cię śledził! Ale dziś byłem razem z tobą w tej restauracji, byłem na obiedzie. Zauważyłem, jaka była napięta atmosfera nad wami. W końcu ty wyszłaś,a twój chłopak miał minę typu: What The Hell? Powiesz mi, o co chodzi?- spytał.
-Nie wiem, czy mogę ci zaufać po tym wszystkim...
-Wiem, ale pamiętaj. Ty zawsze będziesz moja. Nie jako dziewczyna, ale jako przyjaciółka...- dokończył a ja zastanowiłam się przez chwilę.
-Dobra, powiem. Przyszła Laura- jego eks. Uciekł od niej, bo go zdradziła, ale się pogodzili. Dziś zaprosił ją do pizzeri. Ona od razu zaczęła mi pokazywać, która z nas jest lepsza. A to skomplementowała mi sukienkę, ale zaraz dodała, że lepiej by na niej wyglądała. Oti ją poparł, twierdząc, że podkreśliłaby jej oczy, a na mnie wygląda trochę mdło. Wieć po 20 minutach się wkurzyłam i wyszłam. Ja widzę, że mu na niej zależy...- powiedziałam i zaniosłam się płaczem. Ian tylko mnie przytulił i próbował uspokoić. Po kilku minutach ból głowy dał o sobie znać.
-Auć!- syknęłam.
-Oj, désolé! Mam coś dla ciebie.- wstał i podał mi tabletki przeciwbólowe. Od razu je łyknęłam i prawie natychmiast poczułam ulgę. Westchnęłam z zadowolenia.
-Mam pomysł: chodźmy na działkę. Usiądziemy sobie na huśtawce i będziesz mi dalej opowiadać, a świeże powietrze dobrze ci zrobi.- zaproponował. Zgodziłam się i muszę przyznać, że miał rację. Gdy poczułam lekki wiaterek na swoim ciele, od razu się odprężyłam. Usiedliśmy i od razu zaczęliśmy się bujać, jak za dawnych czasów. Muszę przyznać, że Ian się zmienił. Ale tak na dobre. Siedziałam u niego z 2 godziny. Spojrzałam na zegarek: dochodziła 20.
-Słuchaj, świetnie spędziłam z tobą czas, ale muszę wracać do domu. Rodziców nie będzie, bo pojechali w podróż z okazji rocznicy ślubu. Ej, a może wpadniesz do mnie?- spytałam zachwycona, że wpadł mi do głowy taki pomysł.
-Jesteś pewna? Ja chętnie przystanę na tę propozycję- odparł z uśmiechem i wyruszyliśmy. Nie obyło się bez śmiechów i łaskotania na środku ulicy. Ian namówił mnie, bym przeszła przez jezdnie, tak jak PSY w teledysku do ,,Gangnam Style" Weszliśmy do domu i postanowiliśmy włączyć jakiś film. Już mieliśmy robić popcorn, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć, a ty znajdź popcorn i go zrób, oki?
-Okej - odparł z uśmiechem. Podeszłam do drzwi i otworzyłam. Za nimi stał Otis z jakąś smutną miną.
-Hej Kennedy. Mogę wejść?
-Teraz? Jestem trochę zajęta...
-Ale może znajdziesz dla mnie chwilkę?- spytał.Chciałam coś powiedzieć, ale doszedł do mnie Ian. Na szczęście nie zauważył mojego chłopaka.
-Ej, gdzie ty masz popcorn? Przeszukałem całą kuchnię i nie ma! I Need Popcorn! Now!- powiedział i zrobił minkę kota ze Shreka.
-Ehh... W drugiej szufladzie od góry z lewej strony.Na serio Ian, znamy się tak długo, a ty nadal nie wiesz, gdzie trzymam popcorn w tym domu...
-Ja już taki jestem.
-Kennedy, czy to jest TEN Ian? Chodź do mnie, a ja zaraz dzwonie na policję.
-Ale po co?- spytałam.
-To on ci się nie włamał?-odparł zdziwiony.
-Nie, sama go zaprosiłam. Wybaczyłam mu wszystko i jesteśmy przyjaciółmi.
-Po czymś takim nie można być przyjaciółmi!- krzyknął zdenerwowany Shinoda.
-Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Idź lepiej do Laury i kup jej taką samą sukienkę jak moja. Przecież ona bedzie w niej lepiej wyglądać...- odparłam z przekąsem.
-O co ci chodzi skarbie?
-Chodzi jej o to, że nie zwracałeś dziś uwagi na Kennedy, bo byłeś zbyt zajęty Laurą...- Powiedział za mnie Ian.
-Że co?
_____________________________________
*klęka na kolana*
Wybaczcie! Wiem, długo nie pisała, ale rok szkolny i te pe... Jak wam się podoba zmiana akcji? Piszcie komentarze, bo to motywuje. Nawet te złe... Napiszę jeszcze z 4 lub 5 rozdziałów i zakończę bloga. Będzie mi smutno was zostawić... :`( Ale może zacznę pisać innego? Tak czy siak: zapraszam do czytania i komentowania!!