wtorek, 29 października 2013

Rozdział 15: ,,Ty zawsze będziesz moja. Nie jako dziewczyna, ale jako przyjaciółka... ``

Wyszłam z pizzeri i poczekałam na Viktora. Ten powiedział coś Otisowi i doszedł do mnie.
-To do której lodziarni idziemy? Może do tej na rogu? Podają tu cudowne desery...- rozmarzył się chłopak.
-Dobrze. Ważne dla mnie jest tylko jedno: zjeść lody- powiedziałam i zabawnie poruszyłam brwiami wywołując śmiech u mojego towarzysza. Bardzo dobrze nam się szło, ciągle się wygłupialiśmy i opowiadaliśmy żarty. Raz nawet wskoczyłam na latarnię i zjechałam po niej, jak te tancerka z klubu Go-Go.
Po skończonym występie zostałam obdarowana gromkimi brawami i gwizdami. Wreszcie po 10 minutach dotarliśmy do lodziarni. Była bardzo ładnie udekorowana, a poza tym ja lubię połączenie różu z bielą.
-Chodź, zamówię ci coś dobrego.
-To nie dasz mi wybrać?-spytałam i zrobiłam minkę ze Shreka.
-Ehhh... Te oczy na mnie nie działają. Przykro mi- powiedział Viktor i uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie to nie. Idę zająć stolik.
-Rzuciłam przez ramię i podeszłam do kanap stojących w rogu. Po chwili dołaczył do mnie kolega z dwoma wielkimi pucharami lodów.
-Boże! Kocham to miejsce!- wykrzyknęłam i zabrałam się za jedzenie. Chłopak postąpił tak samo, ale przecież nie byłby sobą, gdyby mnie nie rozśmieszał.
-Powiedz mi: czy Otis i Laura kiedykolwiek byli razem?- spytałam.
-Cóż.... Kiedyś byli dla siebie całym światem. Ale Laura chciała mieć dwóch chłopaków i zdradziła mojego kumpla. Ten bardzo to przeżył, dlatego się tu przeprowadził 4 miesiące temu. Ale już po 2 Laura przyjechała do niego błagając o wybaczenie. Otis nadal ją kochał i dlatego dziś zachowywali się normalnie. Ja mam ciągle wrażenie, że on coś jeszcze do niej czuje...- powiedział i spuścił głowę. Nastała wnerwiająca cisza, ale szybko ją przerwałam.
-Trudno. Może ja jestem za bardzo zazdrosna o niego? Nie wiem, ale jednego jestem pewna: będę miała w dupie tę całą pannę La-urę- specjalnie zrobiłam odstęp między A i U. Viktor się zaczął śmieć i niechcący włożył swój nos do lodów. Miał na nim bitą śmietanę. Ja zrobiłam to samo i usiadłam koło niego robiąc głupią minę. Wyjęłam telefon i zrobiłam nam zdjęcie, które wstawiłam na FB z podpisem" Ja i mój jakże zacny kolega w lodziarni. My chyba nigdy nie dorośniemy :*" Siedzieliśmy tam jeszcze z godzinę, ale Viktor musiał iść do domu, bo były urodziny jego mamy.
-Słuchaj, ja cie odprowadze...- zaczął.
-Nie trzeba. Jestem dużą dziewczynką i dam sobie radę sama- zapewniłam z uśmiechem.
-Jak chcesz- powiedział, dał mi buziaka w policzek i wyszedł. Ja zaraz po nim zrobiłam to samo. Kierowałam się w stronę przystanku. Najbliższy autobus był za 7 minut. " Poczekam sobie" pomyślałam i usiadłam na murku. Jednak pojazd przyjechał wcześniej i już po 10 minutach z niego wysiadałam. Przeszłam przez furtkę od domu i już miałam naciskać klamkę, gdy ktoś założył mi opaskę na oczy.
- Puszczaj! Ratunku!- wrzeszczałam, kopałam i biłam na oślep, ale bez skutku. Wreszcie mój napastnik przyłożył mi do twarzy gaże nasiąkniętą jakimś płynem i po chwili odpłynęłam w błogą ciemność. Obudziłam się z okropnym bólem głowy na jakimś starym materacu. Rozejrzałam się dookoła i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Znajdowałam się w pokoju z mojego snu!! Modliłam się, by to nie była prawda. Ale kiedy usłyszałam jakieś kroki na korytarzu i ciche przekleństwo, zrozumiałam, że moje modły nie zostały wysłuchane. Po chwili drzwi się otworzyły wlewając do środka smugę rażącego oczy światła. Mimowolnie zmrużyłam oczy i czekałam na rozwój akcji. Ten KTOŚ zamknął drzwi i już mogłam znów normalnie widzieć.
-No hej Gwiaaaazdo!- usłyszałam za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego byłego chłopaka. Tylko on mówił do mnie gwiazdo.
-Co.Ja.Tu.Robię?- powiedziałam oddzielając każdy wyraz.
-No w tym momencie siedzisz na moim łóżku- odparł z uśmiechem na ustach. Ian dosiadł się do mnie i delikatnie przytulił. Bałam się, że będzie chciał mnie skrzywdzić, ale to nie nastąpiło.
-Czemu mnie porwałeś?- spytałam.
-Gdybym podszedł do ciebie na ulicy i poprosił o rozmowę, czy wysłuchałabyś mnie?- Odparł z grymasem na twarzy.
-Nooo... Pewnie zaczęłabym się drzeć jak wariatka i wołać policję.
- no więc masz odpowiedź. Oczywiście ja cię nie chcę tu przetrzymywać ani żądać okupu czy coś w tym stylu. Chcę z tobą pogadać...- odparł ze smutkiem w głosie. Nie wiem czemu, ale mu uwierzyłam. Może dlatego, że znam go za dobrze?
-No to słucham: o co chodzi drogi Panie Kwi Kwi?- jeszcze przed moim gwałtem raz tak rozśmieszyłam Iana, że ten zaczął kwiczeć. Od tamtej pory mówiłam do niego Pan Kwi Kwi.
-Heh, pamiętasz... Dobra, ostatnio obserwowałem ciebie. Nie żebym cię śledził! Ale dziś byłem razem z tobą w tej restauracji, byłem na obiedzie. Zauważyłem, jaka była napięta atmosfera nad wami. W końcu ty wyszłaś,a twój chłopak miał minę typu: What The Hell? Powiesz mi, o co chodzi?- spytał.
-Nie wiem, czy mogę ci zaufać po tym wszystkim...
-Wiem, ale pamiętaj. Ty zawsze będziesz moja. Nie jako dziewczyna, ale jako przyjaciółka...- dokończył a ja zastanowiłam się przez chwilę.
-Dobra, powiem. Przyszła Laura- jego eks. Uciekł od niej, bo go zdradziła, ale się pogodzili. Dziś zaprosił ją do pizzeri. Ona od razu zaczęła mi pokazywać, która z nas jest lepsza. A to skomplementowała mi sukienkę, ale zaraz dodała, że lepiej by na niej wyglądała. Oti ją poparł, twierdząc, że podkreśliłaby jej oczy, a na mnie wygląda trochę mdło. Wieć po 20 minutach się wkurzyłam i wyszłam. Ja widzę, że mu na niej zależy...- powiedziałam i zaniosłam się płaczem. Ian tylko mnie przytulił i próbował uspokoić. Po kilku minutach ból głowy dał o sobie znać.
-Auć!- syknęłam.
-Oj, désolé! Mam coś dla ciebie.- wstał i podał mi tabletki przeciwbólowe. Od razu je łyknęłam i prawie natychmiast poczułam ulgę. Westchnęłam z zadowolenia.
-Mam pomysł: chodźmy na działkę. Usiądziemy sobie na huśtawce i będziesz mi dalej opowiadać, a świeże powietrze dobrze ci zrobi.- zaproponował. Zgodziłam się i muszę przyznać, że miał rację. Gdy poczułam lekki wiaterek na swoim ciele, od razu się odprężyłam. Usiedliśmy i od razu zaczęliśmy się bujać, jak za dawnych czasów. Muszę przyznać, że Ian się zmienił. Ale tak na dobre. Siedziałam u niego z 2 godziny. Spojrzałam na zegarek: dochodziła 20.
-Słuchaj, świetnie spędziłam z tobą czas, ale muszę wracać do domu. Rodziców nie będzie, bo pojechali w podróż z okazji rocznicy ślubu. Ej, a może wpadniesz do mnie?- spytałam zachwycona, że wpadł mi do głowy taki pomysł.
-Jesteś pewna? Ja chętnie przystanę na tę propozycję- odparł z uśmiechem i wyruszyliśmy. Nie obyło się bez śmiechów i łaskotania na środku ulicy. Ian namówił mnie, bym przeszła przez jezdnie, tak jak PSY w teledysku do ,,Gangnam Style" Weszliśmy do domu i postanowiliśmy włączyć jakiś film. Już mieliśmy robić popcorn, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć, a ty znajdź popcorn i go zrób, oki?
-Okej - odparł z uśmiechem. Podeszłam do drzwi i otworzyłam. Za nimi stał Otis z jakąś smutną miną.
-Hej Kennedy. Mogę wejść?
-Teraz? Jestem trochę zajęta...
-Ale może znajdziesz dla mnie chwilkę?- spytał.Chciałam coś powiedzieć, ale doszedł do mnie Ian. Na szczęście nie zauważył mojego chłopaka.
-Ej, gdzie ty masz popcorn? Przeszukałem całą kuchnię i nie ma! I Need Popcorn! Now!- powiedział i zrobił minkę kota ze Shreka.
-Ehh... W drugiej szufladzie od góry z lewej strony.Na serio Ian, znamy się tak długo, a ty nadal nie wiesz, gdzie trzymam popcorn w tym domu...
-Ja już taki jestem.
-Kennedy, czy to jest TEN Ian? Chodź do mnie, a ja zaraz dzwonie na policję.
-Ale po co?- spytałam.
-To on ci się nie włamał?-odparł zdziwiony.
-Nie, sama go zaprosiłam. Wybaczyłam mu wszystko i jesteśmy przyjaciółmi.
-Po czymś takim nie można być przyjaciółmi!- krzyknął zdenerwowany Shinoda.
-Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Idź lepiej do Laury i kup jej taką samą sukienkę jak moja. Przecież ona bedzie w niej lepiej wyglądać...- odparłam z przekąsem.
-O co ci chodzi skarbie?
-Chodzi jej o to, że nie zwracałeś dziś uwagi na Kennedy, bo byłeś zbyt zajęty Laurą...- Powiedział za mnie Ian.
-Że co?
_____________________________________
*klęka na kolana*
Wybaczcie! Wiem, długo nie pisała, ale rok szkolny i te pe... Jak wam się podoba zmiana akcji? Piszcie komentarze, bo to motywuje. Nawet te złe... Napiszę jeszcze z 4 lub 5 rozdziałów i zakończę bloga. Będzie mi smutno was zostawić... :`( Ale może zacznę pisać innego? Tak czy siak: zapraszam do czytania i komentowania!!

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 14

-Ale mamo , ja już więcej nie chce !!
-Kennedy , siedź cicho i nie wierć mi się tutaj ! Ja się dla ciebie staram , a ty co ?
-Oj dobra już dobra . Ale proszę , kończ to szybko - mruknęłam i czekałam , aż mama skończy mnie malować . Nie chciałam wyglądać jak jakaś lala lub Plastic Is Fantastic . Wreszcie nie czułam na swojej twarzy żadnych palcy ani rąk , więc domyśliłam się , ze mama skończyła . Odwróciłam się na krześle do wielkiego lustra i aż krzyknęłam z zachwytu . Byłam ubrana w krótką , ciemną , letnią sukienkę w małe kwiatki i do tego conversy na obcasach . Wszystko dopełnił mój makijaż i blond włosy zebrane w kłosa na bok .
-I jak ? - Spytała się moja mama.
-Szczerze ? Wyglądam zajebiście .
-Wyrażaj się !- wykrzyknęła moja matka .
-Sorry no ... Ale to prawda . - odparłam i wtedy usłyszałam klakson . Wyjrzałam przez okno : to Otis truknął ze swojego samochodu . Ale najbardziej zdziwiło mnie to , że nie był sam . Wybiegłam na dwór dość szybko , ale też nie za bardzo , bo bym się zabiła na tych obcasach . W drzwiach rzuciłam mu się na szyję i wyściskałam .
-Hej mała . Ślicznie wyglądasz .
-Podziękuj mojej mamie . To ona zrobiła mnie na piękną - wtedy zauważyłam towarzysza Otisa .
- Otis , kto to ?
-Przepraszam , zapomniałem o nim . Kennedy , to jest Viktor . Viktor , to jest Kennedy .
-Wiesz , to smutne kiedy mój najlepszy kumpel o mnie zapomina , ale ci może to jakoś wybaczę . -powiedział patrząc na Otisa . Potem spojrzał na mnie.
-Miło mi cię poznać . No to gdzie jedziemy ? - zapytał .- Bo wiecie , nie jadłem dziś śniadania , więc może moglibyśmy ...
-Nie martw się stary , jedziemy do pizzerii . I ja stawiam ! - dodał mój chłopak .
-To dobrze , bo nie mam zbyt dużo pieniędzy - odparł z chytrym uśmieszkiem Viktor .
Wpakowaliśmy się wszyscy do samochodu i pojechaliśmy do centrum . Znajdowało się tam strasznie dużo różnych lokali . Po 5 minutach jeżdżenia w kółko wybraliśmy Lagunę . Weszliśmy i wybraliśmy największy stolik stojący na samym  końcu sali. Siedzieliśmy i śmialiśmy się , gdy nagle podeszła do nas dziewczyna , mówiąc :
-Przepraszam za spóźnienie . Autobus mi uciekł . O , hej Viktor .
-Hej Laura . - odparł towarzysz Otisa .
-Otis , skarbie , kim jest ta dziewczyna ?-spytałam .
-Ups , mi dispiace* . Przedstawiam ci Laurę - moją najlepszą przyjaciółkę jeszcze z czasów dzieciństwa .
-Miło mi się poznać .Świetna sukienka . Nie sądzisz Oti , że na mnie by lepiej wyglądała ?- spytała się dziewczyna .
-W sumie ... Masz racje . Tobie przynajmniej podkreśla ciemnoniebieskie paczadła . - odparł z uśmiechem mój chłopak . Ja tylko widziałam triumf w jej oczach . Domyśliłam się , ze mam konkurencję . Ale Otis wybrał mnie , więc chyba mnie woli . Siedziałam w tej pizzerii jak na szpilkach przez 20 minut . Musiałam usiąść na drugim końcu stołu , bo Laura musiała przecież zajść miejsce obok przyjaciela . Wszyscy dobrze się bawili , ale ja nie . Wtedy postanowiłam iść do domu .
-Dobra , ja już sobie pójdę - powiedziałam .
-I dobrze . Nikt nie będzie tu na ciebie czekał - odparła Laura .
-Ale gdzie idziesz ? -spytał Otis .
-Do domu . Nudzi mi się . Viktor , pójdziesz ze mną na lody ?
-Pewnie , bardzo chętnie-odpowiedział chłopak i też wstał .
-Ale poczekaj , nie idź jeszcze !-krzyknął Otis.
-Ciszej , ludzie się patrzą . To po pierwsze . A po drugie , masz już towarzystwo Shinoda . Nie chcę wam przeszkadzać.-powiedziałam i wyszliśmy.
                                                                        ***
mi dispiace - po włosku znaczy przepraszam .
Sorka , ze trochę długo nie pisałam . Chętnie wysłucham słów krytyki(jeżeli trzeba) i pochwały xD


niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 13

Byłam w małym , porośniętym kurzem i pajęczynami pokoju . Ściany były szare z poodrywanym tynkiem . Wyglądało to tak , jakby ktoś kiedyś poprzyklejał tysiące zdjęć na nich , a teraz zerwał . W rogu stało łóżko z brzydkim zielonym odcieniem na pościeli. W pokoju było tylko jedno małe okno  które nie dawało zbyt dużo światła . Pod nim stało biurko , a w rogu malutki stoliczek z fotelem . Obok niego znajdowała się duża szafa . Domyślałam się , gdzie jestem , ale błagałam się w myślach , by to nie była prawda .Chciałam stąd wyjść , ale drzwi były zamknięte . Usiadłam więc na skraju łóżka i czekałam . Sama nie wiem na co .Wtedy usłyszałam zgrzyt zamka i ujrzałam jego . Chłopaka z moich koszmarów i którego nie chciałam nigdy więcej widzieć .
-Witaj Kennedy .
-Witaj Ian. Dawno się nie widzieliśmy.
-Masz rację . Ale to nie moja wina .
-Moja też nie . To ty mnie zgwałciłeś mimo iż nie chciałam. - powiedziałam i przybrałam pozę niedostępnej twardzielki .
-Oj , nie ładnie tak mówić . Ale chyba pamiętasz , co ci wtedy mówiłem ? Że jeszcze do mnie kiedyś przyjdziesz ?
- Tak ? Hmmmm .... nie przypominam sobie .
-Nie pamiętasz ? Nie pamiętasz , że krzyczałem to , gdy wpychali mnie do radiowozu ? Nie pamiętasz , że cię kochałem ? Nie pamiętasz , że mnie zraniłaś ? - z każdym słowem odległość między nami niebezpiecznie się zmniejszała . Widziałam w jego oczach ból , żal , zemstę i miłość jednocześnie .
- Jakoś nie za bardzo .- powiedziałam , a Ian wymierzył mi siarczystego policzka.
-A ja pamiętam !!
-Jeszcze raz mnie uderzysz , to tak ci przywalę , że cię własna matka nie pozna !!
-Grozisz mi ? -spytał i walnął pięścią w brzuch - Ty żmijo !! Zostawiłaś mnie !!- i znów walnął mnie w brzuch .- Doniosłaś na mnie na policję !!- powiedział i kopnął mnie w piszczel . Upadłam na podłogę i walnęłam głową o podłogę . Potem była już nieprzenikniona ciemność ....
                                                                     **********
Obudziłam się zlana potem . Najdziwniejsze było to , że leżałam pod kołdrą , ale na podłodze . Byłam w swoim pokoju pomalowanym na czarno - czerwono . Poszłam się ogarnąć do łazienki . Na szczęście miałam swoją własną , więc nie musiałam nikogo z niej wyrzucać . Była dość duża , bo zmieściła się w niej wanna , prysznic , sedes , umywalka i szafka(dość dużą , bo na pół ściany ). Potem zeszłam na dół na śniadanie .
-Cześć mamo .
-Witaj Kennedy Emilio Shitton ! - powiedziała , a raczej zaśpiewała moja mama - Scarlett.Była kiedyś bardzo znaną na całym świecie piosenkarką rockową . Jednak przez sytuację z Ian`em rzuciła wszystko , by tylko ze mną być . Teraz gościnnie występuje w musicalach kinowych . Wtedy zadzwonił telefon .
-Cześć Piękna ! Co dziś porabiasz ?
-Na razie nic . A ty ?
-Jadę po ciebie ? Daj mi 30 minut . Dobra ?
-No to już dziś coś robię . Do zobaczenia !
-No buziaki .-powiedział i się rozłączył .Podeszłam wtedy do mamy .
-Posłuchaj mamo , za pół godziny przyjeżdża do mnie Otis i chcę go zaskoczyć swoim wyglądem .
-Kochana , -powiedziała i objęła mnie ramieniem - trafiłaś pod dobry adres.

środa, 20 marca 2013

Wróóóóóóóóóóóciłam !!

Tak więc , wena mi wróciła . Wynika z tego mój powrót . Rozdział dedykuję Lamie Mucinek , bo się trochę naczekała na niego . Mama nadzieję , że się wam spodoba . Więc : Miłego czytania !!
_________________________________
Po piosence Otis przytulił mnie tak mocno , że nie mogłam oddychać . Wyszeptał mi jeszcze do ucha ,,Kocham Cię" . Ja też go kocham . I to bardzo , ale jeszcze nie było sposobności , by mu to powiedzieć . Rozległy się brawa , gwizdy i oklaski . Paparazzi strzelali fotki , które następnego dnia znajdą się na pierwszych stronach gazet . Właśnie zaczęłam schodzić ze sceny . Byłam w połowie schodów , gdy ktoś obok strzelił do mnie. Na szczęście nie trafił , ale jednak zadrasnął mi nogę kulą . Ochrona od razu się nim zajęła i wyprowadziła . On natomiast krzyczał , szarpał się , wierzgał i mówił : ,,Ty jesteś moja !! Tylko moja !! " Ratownicy przybiegli i zajęli się moją nogą . Otis siedział przy mnie cały czas i przytulał . Po tym całym zdarzeniu poszłam za kulisy . Usiadłam na kanapie w garderobie i wzięłam do ręki gitarę stojącą obok . Już dawno nie trzymałam tego instrumentu w ręku . Od tamtego czasu ... Starając się przestać o tym myśleć , zagrałam ,, The Catalyst " . Potem dodałam wokal . Umiem śpiewać , i to cholernie dobrze . Grać na gitarze też . Kiedy skończyłam , usłyszałam brawa i oklaski . Podniosłam wzrok znad gitary i ujrzałam Linkinów. Pożegnali się już z publicznością i przyszli do garderoby .
-Świetnie śpiewasz ! - krzyknął Chester - I pięknie grasz na gitarze .
-Dzięki , ale już dawno na niej nie grałam
-A to niby czemu ?
-Cóż ... Miałam zły okres w życiu , a po fatalnym zakończeniu przestałam grać .
-A co to za ,, zły okres " ?-dopytywał się Chez.
Oh daj jej już spokój !-Powiedział Joe.
-Nie , mogę wam powiedzieć.
-No to my słuchamy - rzekł Chester siadając wygodnie w fotelu .
-3 lata temu miałam przyjaciela o imieniu Ian . Kochaliśmy się , ale jak rodzeństwo . Mówiliśmy do siebie ; siostrzyczko i braciszku . Ale pewnego dnia miał poważny wypadek . Przez miesiąc był w szpitalu . Jednak pobyt tam bardzo go zmienił.
-A w jakim sensie ? -spytał Mike .
-Więc... On ciągle prawił mi komplementy , nadal był opiekuńczy i czuły, ale zaborczy i zazdrosny . Był zły , kiedy gadałam lub spotykałam się z innymi chłopakami. Robił mi przez to awantury . W końcu zaproponował randkę .
-I co było dalej ? - spytał Rob - Sorry , ale to jest ciekawe.
-Nie no spoko . Poszliśmy do kina , potem do parku . Tam wziął mnie za rękę i wyznał mi miłość . Ja się rozpłakałam , bo nic do niego nie czułam, ale on prosił , bym nam dała szansę . Tak więc zrobiłam . Byliśmy parą 2 miesiące , ale to wszystko było takie na siłę. Aż w końcu nadszedł... - nie dokończyłam , bo się rozpłakałam . Otis podszedł i mnie przytulił . A ja tylko beczałam .
-Ciiiii kochanie , nie musisz kończyć-powiedział.
-Ale chcę - powiedziałam łamiącym się głosem .
-No to dokończ.
Aż w końcu nadszedł okropny finał . Poszłam do niego , bo mi wysłał sms`a . Wtedy on podbiegł do mnie i zaczął mnie obmacywać . Odpychałam go , ale on ciągle powracał i mówił ,,Wiem , że tego chcesz " . Potem rzucił mnie na łóżko , a ja zaczęłam krzyczeć , ale nikogo nie było w dom. Wtedy mnie zgwałcił. Nazajutrz poszłam na policję i doniosłam na niego .
-Ale jak to się ma do gitary ? -spytał Chez.
-Będąc z nim często grałam , ale on mi zakazywał , krzyczał na mnie i raz mnie nawet pobił . Miałam połamane żebra , wybity ząb i podbite oko . Od tamtego czasu minęły 2 lata.
-Boże , jak ja ci współczuję . Żyć z takim gnojem . Jak ja bym go dorwał w swoje ręce ...
-Dobra , nie unoś się. Było - minęło . Teraz Kennedy ma nas i nie musi się o nic martwić . - powiedział Mike - Prawda mała ?
-Tak , masz rację . Oby ...

wtorek, 12 marca 2013

UWAGA !!!

Na razie kończę pisanie tego bloga . Nie mam weny , a nie chcę pisać wymuszanych rozdziałów . Nie wiem , kiedy zacznę znów pisać . Mam nadzieję , że będziecie czekać na wznowienie tego bloga . Mam nadzieję , że kto to czyta . Jeżeli tak : dziękuję . No to do następnego rozdziału ! :D

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 11

Wtulona w jego ramiona myślałam o niespodziance , jaką mi przygotował .Uwielbiam je !! Ciągle nie mogłam uwierzyć , że idę na koncert LP z synem Mike`a Shinody !! To najlepsza rzecz , jaka mnie spotkała . Noooooo...... może jedna z lepszych .  Tak czy siak byłam przeszczęśliwa . Kiedy dojechaliśmy , przed sceną znajdowało się mnóstwo ludzi . Jednak po kilku minutach już się nudziłam więc Otis zaprowadził mnie za kulisy . Jak dobrze , że miałam te wejściówki . Był to długi korytarz pomalowany na szaro z wieloma obrazami wszystkich sławniejszych zespołów lub pojedynczych artystów , którzy występowali na tej scenie . Na jednym ze zdjęć było Linkin Park . Otis podszedł do jednych drzwi . Wiedziałam , że za chwilę spełni się moje marzenie poznania zespołu .
-No to jak ? Cieszysz się ?
-Pewnie !! I ty się jeszcze pytasz ?! Boję się tylko , że będę plotła jakieś głupoty ...
- Posłuchaj , oni znają cię bardzo dobrze mimo iż ich nigdy nie widziałaś . To moja sprawka . Nie mogłem się nie pochwalić taką dziewczyną . Dasz radę . Dzielna dziewczynka przecież jesteś .
-Wiem , no to wchodzimy - powiedziałam i nacisnęłam klamkę . Weszłam do dużego pomieszczenia pomalowanego na czerwono . Na jednej ścianie wisiała tablica korkowa , a na niej znajdowały się wycinki z gazet dotyczące zespołu . Pod nią stała perkusja , a obok kilka gitar elektrycznych . Podobała mi się taka czarna z błękitnymi refleksami . Nagle usłyszałam nad uchem głos Spike`a .
-Witam . Od syna dowiedziałem się , że jesteś fanką Linkin Park . Tak więc nie będę ci się ani nikogo przedstawiał .
-Ma pan racje . Znam was wszystkich .
- Proszę , przejdźmy na TY . Jestem Mike.
-Miło mi . Jestem Kenndy - powiedziałam i spojrzałam na zegarek . Była za dziesięć dziewiętnasta !!- Otis !! Chodź , musimy już iść jeżeli chcemy zająć miejsca przy scenie  !!
-Dobrze , już idę . Ty idź i zajmij miejsca . Za chwilę do ciebie dojdę . Muszę coś jeszcze załatwić .
-Okej . Tylko wracaj do mnie szybko - powiedziałam , pocałowałam go , pomachał zespołowi i wyszłam .
________________________________________
- I jak tato ? Co o niej sądzisz ?
-Wiesz co synu ? Uważam , że dobrze wybrałeś.
-Na serio ?!
- Tak , ale stać cię na coś lepszego . Ostatnio córka Madonny chciała się z tobą umówić . Zastanów się , czy dobrze wybrałeś .
- Wiem , że dobrze zrobiłem . A czy mój dzisiejszy występ jest nadal aktualny?
-Tak . Załatwiłem ci to , ale masz tylko 7 minut .
-Spoko , wyrobię się . Dzienks . Dobra , ja muszę spadać . Narka !!
_________________________________________
Czekałam pod sceną z jakieś 5 minut i myślałam , że Otis nie przyjdzie . Jednak wkrótce zauważyłam go jak szedł w moją stronę z butelkami napojów w rękach .
-Pomyślałem , że nam się przyda .
-Racja . Zwłaszcza mnie , bo od tego krzyku będzie mnie bolało gardło . A o czym rozmawiałeś z tatą ?
- Wiesz , pytałem się go ...- nie dokończył , bo nagle zapaliły się światła na scenie i wyszli członkowie zespołu LP . Dookoła mnie usłyszałam wrzaski , kiedy Mike i Chester podeszli do mikrofonów. I wtedy zaczął się koncert . Był cudowny , ponieważ zaśpiewali wszystkie piosenki z płyty Living Things i kilka z Meteory . Na szczęście znałam wszystkie na pamięć . Jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłam . Otis miał rację , napoje się nam przydały . Jednak atrakcja wieczoru dopiero nadchodziła . Po tych piosenkach Mike poprosił o ciszę .
-Proszę was teraz o ciszę , ponieważ muszę coś powiedzieć . - w tym momencie zgasły światła i nic nie widziałam . Zapaliły się dopiero po kilku minutach. Na scenie obok Mike stał Otis . -Oto mój syn - Otis Shinoda . Chciałby wam coś powiedzieć .
-Witam . Przepraszam was , że przerywam koncert , ale jest tu dziś ze mną ktoś bardzo ważny dla mnie . Tą osobą jest moja dziewczyna Kennedy - w tym momencie jeden z reflektorów zaczął świecić na mnie -i mam dla niej niespodziankę . Podejdź do mnie - powiedział i podszedł do mnie z wyciągniętą ręką . Złapałam ją i wdrapałam się na baaaardzo wysoką scenę . Ustanęłam obok niego i się przytuliłam .Wtedy dookoła rozległy się brawa i gwizdy .
- Kennedy , napisałem dla ciebie piosenkę i chcę , żebyś jej posłuchała -powiedział i usłyszałam rytm wybijany na perkusji , który bardzo łatwo wchodził do głowy . Potem dołączyła gitara i usłyszałam cudowny , ciepły i miękki głos mojego chłopaka . Zaśpiewał piękną piosenkę o miłości , która mimo wielu przeciwieństw , została odwzajemniona . Kiedy skończył , rozległy się gromkie brawa i krzyki ludzi . Rzuciłam mu się na szyję i ucałowałam . Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś tak pięknego . Wiedziałam , że ten wieczór na zawsze utkwi w mojej pamięci .
_____________________________
Przepraszam , że tak długo nic nie wstawiłam , ale mam częste problemy z internetem . Ciągle zanika .... Ale , jakoś udało mi się dodać nowy rozdział , który jest o wieeeeele dłuższy niż inne . Proszę , piszcie w komentarzach co o nim sądzicie , okej ? Nie wiem , czy się w ogóle podoba się wam mój styl mojego pisania . Od razu mówię , ze ten rozdział jest napisany specjalnie dla Lama Mucinek , ponieważ gdybym go nie dodała , to by mnie ubiła . Tak więc mam nadzieję , że ci się podoba . Mam jeszcze pytanko : co myślicie o nowym tle strony? Sądzicie , że do niej pasuje? Dzięki , że czytacie .

wtorek, 22 stycznia 2013

Rozdział

I wreszcie nadszedł dzień naszego ukochanego koncertu Linkin Park . Prawie o nim zapomniałam . Na szczęście miałam niezastąpionego chłopaka , który mi przypomniał o nim . Chcieliśmy zaprosić Shelly , ale powiedziała :
-Nie chcę wam przeszkadzać na randce . A poza tym miałam w planach obejrzenie jakiegoś filmu .
Tak więc poszliśmy sami . Założyłam czarne rurki , conversy w stylu galaktyki i srebrny top . Do tego białe dodatki. Otis powiedział , że wyglądam rewelacyjnie . Wszystko miało się zacząć o 19. Na miejscu byliśmy o 18.30 . Myślałam , że pojedziemy normalnie , jego samochodem . Jednak się myliłam . Pod mój dom podjechała długa , czarna , lśniąca limuzyna . Byłam strasznie zaskoczona i myślałam , że to jakaś pomyłka . Wtedy z samochodu wyszedł Otis i zapytał :
-I jak ci się podoba ?
-Boże , skąd ty ją wytrzasnąłeś ?!
-Poprosiłem ojca . Wsiadaj , musimy jechać - powiedział i podał mi rękę , żeby było mi łatwiej wejść .
Wsiadłam i zobaczyłam pięknie obite w czarną skórę siedzenia i (o czym zawsze marzyłam) szyberdach . Jechaliśmy w milczeniu przez 5 minut i dopiero teraz zauważyłam , co założył mój chłopak , czyli biały t-shirt z napisem ,,Fuck you - I have enough friends ,, , czarną marynarkę , szare rurki i czarne buty Nike . Wyglądał rewelacyjnie . Zauważył , ze mu się przyglądam , bo nachylił się do mnie i namiętnie pocałował . Potem powiedział :
- Mam dla ciebie niespodzianke .
-Mmmm.... A jaka ?
- Nie powiem , ale dowiesz się na koncercie.