Wyszłam z pizzeri i poczekałam na Viktora. Ten powiedział coś Otisowi i doszedł do mnie.
-To do której lodziarni idziemy? Może do tej na rogu? Podają tu cudowne desery...- rozmarzył się chłopak.
-Dobrze. Ważne dla mnie jest tylko jedno: zjeść lody- powiedziałam i zabawnie poruszyłam brwiami wywołując śmiech u mojego towarzysza. Bardzo dobrze nam się szło, ciągle się wygłupialiśmy i opowiadaliśmy żarty. Raz nawet wskoczyłam na latarnię i zjechałam po niej, jak te tancerka z klubu Go-Go.
Po skończonym występie zostałam obdarowana gromkimi brawami i gwizdami. Wreszcie po 10 minutach dotarliśmy do lodziarni. Była bardzo ładnie udekorowana, a poza tym ja lubię połączenie różu z bielą.
-Chodź, zamówię ci coś dobrego.
-To nie dasz mi wybrać?-spytałam i zrobiłam minkę ze Shreka.
-Ehhh... Te oczy na mnie nie działają. Przykro mi- powiedział Viktor i uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie to nie. Idę zająć stolik.
-Rzuciłam przez ramię i podeszłam do kanap stojących w rogu. Po chwili dołaczył do mnie kolega z dwoma wielkimi pucharami lodów.
-Boże! Kocham to miejsce!- wykrzyknęłam i zabrałam się za jedzenie. Chłopak postąpił tak samo, ale przecież nie byłby sobą, gdyby mnie nie rozśmieszał.
-Powiedz mi: czy Otis i Laura kiedykolwiek byli razem?- spytałam.
-Cóż.... Kiedyś byli dla siebie całym światem. Ale Laura chciała mieć dwóch chłopaków i zdradziła mojego kumpla. Ten bardzo to przeżył, dlatego się tu przeprowadził 4 miesiące temu. Ale już po 2 Laura przyjechała do niego błagając o wybaczenie. Otis nadal ją kochał i dlatego dziś zachowywali się normalnie. Ja mam ciągle wrażenie, że on coś jeszcze do niej czuje...- powiedział i spuścił głowę. Nastała wnerwiająca cisza, ale szybko ją przerwałam.
-Trudno. Może ja jestem za bardzo zazdrosna o niego? Nie wiem, ale jednego jestem pewna: będę miała w dupie tę całą pannę La-urę- specjalnie zrobiłam odstęp między A i U. Viktor się zaczął śmieć i niechcący włożył swój nos do lodów. Miał na nim bitą śmietanę. Ja zrobiłam to samo i usiadłam koło niego robiąc głupią minę. Wyjęłam telefon i zrobiłam nam zdjęcie, które wstawiłam na FB z podpisem" Ja i mój jakże zacny kolega w lodziarni. My chyba nigdy nie dorośniemy :*" Siedzieliśmy tam jeszcze z godzinę, ale Viktor musiał iść do domu, bo były urodziny jego mamy.
-Słuchaj, ja cie odprowadze...- zaczął.
-Nie trzeba. Jestem dużą dziewczynką i dam sobie radę sama- zapewniłam z uśmiechem.
-Jak chcesz- powiedział, dał mi buziaka w policzek i wyszedł. Ja zaraz po nim zrobiłam to samo. Kierowałam się w stronę przystanku. Najbliższy autobus był za 7 minut. " Poczekam sobie" pomyślałam i usiadłam na murku. Jednak pojazd przyjechał wcześniej i już po 10 minutach z niego wysiadałam. Przeszłam przez furtkę od domu i już miałam naciskać klamkę, gdy ktoś założył mi opaskę na oczy.
- Puszczaj! Ratunku!- wrzeszczałam, kopałam i biłam na oślep, ale bez skutku. Wreszcie mój napastnik przyłożył mi do twarzy gaże nasiąkniętą jakimś płynem i po chwili odpłynęłam w błogą ciemność. Obudziłam się z okropnym bólem głowy na jakimś starym materacu. Rozejrzałam się dookoła i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Znajdowałam się w pokoju z mojego snu!! Modliłam się, by to nie była prawda. Ale kiedy usłyszałam jakieś kroki na korytarzu i ciche przekleństwo, zrozumiałam, że moje modły nie zostały wysłuchane. Po chwili drzwi się otworzyły wlewając do środka smugę rażącego oczy światła. Mimowolnie zmrużyłam oczy i czekałam na rozwój akcji. Ten KTOŚ zamknął drzwi i już mogłam znów normalnie widzieć.
-No hej Gwiaaaazdo!- usłyszałam za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego byłego chłopaka. Tylko on mówił do mnie gwiazdo.
-Co.Ja.Tu.Robię?- powiedziałam oddzielając każdy wyraz.
-No w tym momencie siedzisz na moim łóżku- odparł z uśmiechem na ustach. Ian dosiadł się do mnie i delikatnie przytulił. Bałam się, że będzie chciał mnie skrzywdzić, ale to nie nastąpiło.
-Czemu mnie porwałeś?- spytałam.
-Gdybym podszedł do ciebie na ulicy i poprosił o rozmowę, czy wysłuchałabyś mnie?- Odparł z grymasem na twarzy.
-Nooo... Pewnie zaczęłabym się drzeć jak wariatka i wołać policję.
- no więc masz odpowiedź. Oczywiście ja cię nie chcę tu przetrzymywać ani żądać okupu czy coś w tym stylu. Chcę z tobą pogadać...- odparł ze smutkiem w głosie. Nie wiem czemu, ale mu uwierzyłam. Może dlatego, że znam go za dobrze?
-No to słucham: o co chodzi drogi Panie Kwi Kwi?- jeszcze przed moim gwałtem raz tak rozśmieszyłam Iana, że ten zaczął kwiczeć. Od tamtej pory mówiłam do niego Pan Kwi Kwi.
-Heh, pamiętasz... Dobra, ostatnio obserwowałem ciebie. Nie żebym cię śledził! Ale dziś byłem razem z tobą w tej restauracji, byłem na obiedzie. Zauważyłem, jaka była napięta atmosfera nad wami. W końcu ty wyszłaś,a twój chłopak miał minę typu: What The Hell? Powiesz mi, o co chodzi?- spytał.
-Nie wiem, czy mogę ci zaufać po tym wszystkim...
-Wiem, ale pamiętaj. Ty zawsze będziesz moja. Nie jako dziewczyna, ale jako przyjaciółka...- dokończył a ja zastanowiłam się przez chwilę.
-Dobra, powiem. Przyszła Laura- jego eks. Uciekł od niej, bo go zdradziła, ale się pogodzili. Dziś zaprosił ją do pizzeri. Ona od razu zaczęła mi pokazywać, która z nas jest lepsza. A to skomplementowała mi sukienkę, ale zaraz dodała, że lepiej by na niej wyglądała. Oti ją poparł, twierdząc, że podkreśliłaby jej oczy, a na mnie wygląda trochę mdło. Wieć po 20 minutach się wkurzyłam i wyszłam. Ja widzę, że mu na niej zależy...- powiedziałam i zaniosłam się płaczem. Ian tylko mnie przytulił i próbował uspokoić. Po kilku minutach ból głowy dał o sobie znać.
-Auć!- syknęłam.
-Oj, désolé! Mam coś dla ciebie.- wstał i podał mi tabletki przeciwbólowe. Od razu je łyknęłam i prawie natychmiast poczułam ulgę. Westchnęłam z zadowolenia.
-Mam pomysł: chodźmy na działkę. Usiądziemy sobie na huśtawce i będziesz mi dalej opowiadać, a świeże powietrze dobrze ci zrobi.- zaproponował. Zgodziłam się i muszę przyznać, że miał rację. Gdy poczułam lekki wiaterek na swoim ciele, od razu się odprężyłam. Usiedliśmy i od razu zaczęliśmy się bujać, jak za dawnych czasów. Muszę przyznać, że Ian się zmienił. Ale tak na dobre. Siedziałam u niego z 2 godziny. Spojrzałam na zegarek: dochodziła 20.
-Słuchaj, świetnie spędziłam z tobą czas, ale muszę wracać do domu. Rodziców nie będzie, bo pojechali w podróż z okazji rocznicy ślubu. Ej, a może wpadniesz do mnie?- spytałam zachwycona, że wpadł mi do głowy taki pomysł.
-Jesteś pewna? Ja chętnie przystanę na tę propozycję- odparł z uśmiechem i wyruszyliśmy. Nie obyło się bez śmiechów i łaskotania na środku ulicy. Ian namówił mnie, bym przeszła przez jezdnie, tak jak PSY w teledysku do ,,Gangnam Style" Weszliśmy do domu i postanowiliśmy włączyć jakiś film. Już mieliśmy robić popcorn, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć, a ty znajdź popcorn i go zrób, oki?
-Okej - odparł z uśmiechem. Podeszłam do drzwi i otworzyłam. Za nimi stał Otis z jakąś smutną miną.
-Hej Kennedy. Mogę wejść?
-Teraz? Jestem trochę zajęta...
-Ale może znajdziesz dla mnie chwilkę?- spytał.Chciałam coś powiedzieć, ale doszedł do mnie Ian. Na szczęście nie zauważył mojego chłopaka.
-Ej, gdzie ty masz popcorn? Przeszukałem całą kuchnię i nie ma! I Need Popcorn! Now!- powiedział i zrobił minkę kota ze Shreka.
-Ehh... W drugiej szufladzie od góry z lewej strony.Na serio Ian, znamy się tak długo, a ty nadal nie wiesz, gdzie trzymam popcorn w tym domu...
-Ja już taki jestem.
-Kennedy, czy to jest TEN Ian? Chodź do mnie, a ja zaraz dzwonie na policję.
-Ale po co?- spytałam.
-To on ci się nie włamał?-odparł zdziwiony.
-Nie, sama go zaprosiłam. Wybaczyłam mu wszystko i jesteśmy przyjaciółmi.
-Po czymś takim nie można być przyjaciółmi!- krzyknął zdenerwowany Shinoda.
-Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Idź lepiej do Laury i kup jej taką samą sukienkę jak moja. Przecież ona bedzie w niej lepiej wyglądać...- odparłam z przekąsem.
-O co ci chodzi skarbie?
-Chodzi jej o to, że nie zwracałeś dziś uwagi na Kennedy, bo byłeś zbyt zajęty Laurą...- Powiedział za mnie Ian.
-Że co?
_____________________________________
*klęka na kolana*
Wybaczcie! Wiem, długo nie pisała, ale rok szkolny i te pe... Jak wam się podoba zmiana akcji? Piszcie komentarze, bo to motywuje. Nawet te złe... Napiszę jeszcze z 4 lub 5 rozdziałów i zakończę bloga. Będzie mi smutno was zostawić... :`( Ale może zacznę pisać innego? Tak czy siak: zapraszam do czytania i komentowania!!
wtorek, 29 października 2013
czwartek, 30 maja 2013
Rozdział 14
-Ale mamo , ja już więcej nie chce !!
-Kennedy , siedź cicho i nie wierć mi się tutaj ! Ja się dla ciebie staram , a ty co ?
-Oj dobra już dobra . Ale proszę , kończ to szybko - mruknęłam i czekałam , aż mama skończy mnie malować . Nie chciałam wyglądać jak jakaś lala lub Plastic Is Fantastic . Wreszcie nie czułam na swojej twarzy żadnych palcy ani rąk , więc domyśliłam się , ze mama skończyła . Odwróciłam się na krześle do wielkiego lustra i aż krzyknęłam z zachwytu . Byłam ubrana w krótką , ciemną , letnią sukienkę w małe kwiatki i do tego conversy na obcasach . Wszystko dopełnił mój makijaż i blond włosy zebrane w kłosa na bok .
-I jak ? - Spytała się moja mama.
-Szczerze ? Wyglądam zajebiście .
-Wyrażaj się !- wykrzyknęła moja matka .
-Sorry no ... Ale to prawda . - odparłam i wtedy usłyszałam klakson . Wyjrzałam przez okno : to Otis truknął ze swojego samochodu . Ale najbardziej zdziwiło mnie to , że nie był sam . Wybiegłam na dwór dość szybko , ale też nie za bardzo , bo bym się zabiła na tych obcasach . W drzwiach rzuciłam mu się na szyję i wyściskałam .
-Hej mała . Ślicznie wyglądasz .
-Podziękuj mojej mamie . To ona zrobiła mnie na piękną - wtedy zauważyłam towarzysza Otisa .
- Otis , kto to ?
-Przepraszam , zapomniałem o nim . Kennedy , to jest Viktor . Viktor , to jest Kennedy .
-Wiesz , to smutne kiedy mój najlepszy kumpel o mnie zapomina , ale ci może to jakoś wybaczę . -powiedział patrząc na Otisa . Potem spojrzał na mnie.
-Miło mi cię poznać . No to gdzie jedziemy ? - zapytał .- Bo wiecie , nie jadłem dziś śniadania , więc może moglibyśmy ...
-Nie martw się stary , jedziemy do pizzerii . I ja stawiam ! - dodał mój chłopak .
-To dobrze , bo nie mam zbyt dużo pieniędzy - odparł z chytrym uśmieszkiem Viktor .
Wpakowaliśmy się wszyscy do samochodu i pojechaliśmy do centrum . Znajdowało się tam strasznie dużo różnych lokali . Po 5 minutach jeżdżenia w kółko wybraliśmy Lagunę . Weszliśmy i wybraliśmy największy stolik stojący na samym końcu sali. Siedzieliśmy i śmialiśmy się , gdy nagle podeszła do nas dziewczyna , mówiąc :
-Przepraszam za spóźnienie . Autobus mi uciekł . O , hej Viktor .
-Hej Laura . - odparł towarzysz Otisa .
-Otis , skarbie , kim jest ta dziewczyna ?-spytałam .
-Ups , mi dispiace* . Przedstawiam ci Laurę - moją najlepszą przyjaciółkę jeszcze z czasów dzieciństwa .
-Miło mi się poznać .Świetna sukienka . Nie sądzisz Oti , że na mnie by lepiej wyglądała ?- spytała się dziewczyna .
-W sumie ... Masz racje . Tobie przynajmniej podkreśla ciemnoniebieskie paczadła . - odparł z uśmiechem mój chłopak . Ja tylko widziałam triumf w jej oczach . Domyśliłam się , ze mam konkurencję . Ale Otis wybrał mnie , więc chyba mnie woli . Siedziałam w tej pizzerii jak na szpilkach przez 20 minut . Musiałam usiąść na drugim końcu stołu , bo Laura musiała przecież zajść miejsce obok przyjaciela . Wszyscy dobrze się bawili , ale ja nie . Wtedy postanowiłam iść do domu .
-Dobra , ja już sobie pójdę - powiedziałam .
-I dobrze . Nikt nie będzie tu na ciebie czekał - odparła Laura .
-Ale gdzie idziesz ? -spytał Otis .
-Do domu . Nudzi mi się . Viktor , pójdziesz ze mną na lody ?
-Pewnie , bardzo chętnie-odpowiedział chłopak i też wstał .
-Ale poczekaj , nie idź jeszcze !-krzyknął Otis.
-Ciszej , ludzie się patrzą . To po pierwsze . A po drugie , masz już towarzystwo Shinoda . Nie chcę wam przeszkadzać.-powiedziałam i wyszliśmy.
***
mi dispiace - po włosku znaczy przepraszam .
Sorka , ze trochę długo nie pisałam . Chętnie wysłucham słów krytyki(jeżeli trzeba) i pochwały xD
-Kennedy , siedź cicho i nie wierć mi się tutaj ! Ja się dla ciebie staram , a ty co ?
-Oj dobra już dobra . Ale proszę , kończ to szybko - mruknęłam i czekałam , aż mama skończy mnie malować . Nie chciałam wyglądać jak jakaś lala lub Plastic Is Fantastic . Wreszcie nie czułam na swojej twarzy żadnych palcy ani rąk , więc domyśliłam się , ze mama skończyła . Odwróciłam się na krześle do wielkiego lustra i aż krzyknęłam z zachwytu . Byłam ubrana w krótką , ciemną , letnią sukienkę w małe kwiatki i do tego conversy na obcasach . Wszystko dopełnił mój makijaż i blond włosy zebrane w kłosa na bok .
-I jak ? - Spytała się moja mama.
-Szczerze ? Wyglądam zajebiście .
-Wyrażaj się !- wykrzyknęła moja matka .
-Sorry no ... Ale to prawda . - odparłam i wtedy usłyszałam klakson . Wyjrzałam przez okno : to Otis truknął ze swojego samochodu . Ale najbardziej zdziwiło mnie to , że nie był sam . Wybiegłam na dwór dość szybko , ale też nie za bardzo , bo bym się zabiła na tych obcasach . W drzwiach rzuciłam mu się na szyję i wyściskałam .
-Hej mała . Ślicznie wyglądasz .
-Podziękuj mojej mamie . To ona zrobiła mnie na piękną - wtedy zauważyłam towarzysza Otisa .
- Otis , kto to ?
-Przepraszam , zapomniałem o nim . Kennedy , to jest Viktor . Viktor , to jest Kennedy .
-Wiesz , to smutne kiedy mój najlepszy kumpel o mnie zapomina , ale ci może to jakoś wybaczę . -powiedział patrząc na Otisa . Potem spojrzał na mnie.
-Miło mi cię poznać . No to gdzie jedziemy ? - zapytał .- Bo wiecie , nie jadłem dziś śniadania , więc może moglibyśmy ...
-Nie martw się stary , jedziemy do pizzerii . I ja stawiam ! - dodał mój chłopak .
-To dobrze , bo nie mam zbyt dużo pieniędzy - odparł z chytrym uśmieszkiem Viktor .
Wpakowaliśmy się wszyscy do samochodu i pojechaliśmy do centrum . Znajdowało się tam strasznie dużo różnych lokali . Po 5 minutach jeżdżenia w kółko wybraliśmy Lagunę . Weszliśmy i wybraliśmy największy stolik stojący na samym końcu sali. Siedzieliśmy i śmialiśmy się , gdy nagle podeszła do nas dziewczyna , mówiąc :
-Przepraszam za spóźnienie . Autobus mi uciekł . O , hej Viktor .
-Hej Laura . - odparł towarzysz Otisa .
-Otis , skarbie , kim jest ta dziewczyna ?-spytałam .
-Ups , mi dispiace* . Przedstawiam ci Laurę - moją najlepszą przyjaciółkę jeszcze z czasów dzieciństwa .
-Miło mi się poznać .Świetna sukienka . Nie sądzisz Oti , że na mnie by lepiej wyglądała ?- spytała się dziewczyna .
-W sumie ... Masz racje . Tobie przynajmniej podkreśla ciemnoniebieskie paczadła . - odparł z uśmiechem mój chłopak . Ja tylko widziałam triumf w jej oczach . Domyśliłam się , ze mam konkurencję . Ale Otis wybrał mnie , więc chyba mnie woli . Siedziałam w tej pizzerii jak na szpilkach przez 20 minut . Musiałam usiąść na drugim końcu stołu , bo Laura musiała przecież zajść miejsce obok przyjaciela . Wszyscy dobrze się bawili , ale ja nie . Wtedy postanowiłam iść do domu .
-Dobra , ja już sobie pójdę - powiedziałam .
-I dobrze . Nikt nie będzie tu na ciebie czekał - odparła Laura .
-Ale gdzie idziesz ? -spytał Otis .
-Do domu . Nudzi mi się . Viktor , pójdziesz ze mną na lody ?
-Pewnie , bardzo chętnie-odpowiedział chłopak i też wstał .
-Ale poczekaj , nie idź jeszcze !-krzyknął Otis.
-Ciszej , ludzie się patrzą . To po pierwsze . A po drugie , masz już towarzystwo Shinoda . Nie chcę wam przeszkadzać.-powiedziałam i wyszliśmy.
***
mi dispiace - po włosku znaczy przepraszam .
Sorka , ze trochę długo nie pisałam . Chętnie wysłucham słów krytyki(jeżeli trzeba) i pochwały xD
niedziela, 7 kwietnia 2013
Rozdział 13
Byłam w małym , porośniętym kurzem i pajęczynami pokoju . Ściany były szare z poodrywanym tynkiem . Wyglądało to tak , jakby ktoś kiedyś poprzyklejał tysiące zdjęć na nich , a teraz zerwał . W rogu stało łóżko z brzydkim zielonym odcieniem na pościeli. W pokoju było tylko jedno małe okno które nie dawało zbyt dużo światła . Pod nim stało biurko , a w rogu malutki stoliczek z fotelem . Obok niego znajdowała się duża szafa . Domyślałam się , gdzie jestem , ale błagałam się w myślach , by to nie była prawda .Chciałam stąd wyjść , ale drzwi były zamknięte . Usiadłam więc na skraju łóżka i czekałam . Sama nie wiem na co .Wtedy usłyszałam zgrzyt zamka i ujrzałam jego . Chłopaka z moich koszmarów i którego nie chciałam nigdy więcej widzieć .
-Witaj Kennedy .
-Witaj Ian. Dawno się nie widzieliśmy.
-Masz rację . Ale to nie moja wina .
-Moja też nie . To ty mnie zgwałciłeś mimo iż nie chciałam. - powiedziałam i przybrałam pozę niedostępnej twardzielki .
-Oj , nie ładnie tak mówić . Ale chyba pamiętasz , co ci wtedy mówiłem ? Że jeszcze do mnie kiedyś przyjdziesz ?
- Tak ? Hmmmm .... nie przypominam sobie .
-Nie pamiętasz ? Nie pamiętasz , że krzyczałem to , gdy wpychali mnie do radiowozu ? Nie pamiętasz , że cię kochałem ? Nie pamiętasz , że mnie zraniłaś ? - z każdym słowem odległość między nami niebezpiecznie się zmniejszała . Widziałam w jego oczach ból , żal , zemstę i miłość jednocześnie .
- Jakoś nie za bardzo .- powiedziałam , a Ian wymierzył mi siarczystego policzka.
-A ja pamiętam !!
-Jeszcze raz mnie uderzysz , to tak ci przywalę , że cię własna matka nie pozna !!
-Grozisz mi ? -spytał i walnął pięścią w brzuch - Ty żmijo !! Zostawiłaś mnie !!- i znów walnął mnie w brzuch .- Doniosłaś na mnie na policję !!- powiedział i kopnął mnie w piszczel . Upadłam na podłogę i walnęłam głową o podłogę . Potem była już nieprzenikniona ciemność ....
**********
Obudziłam się zlana potem . Najdziwniejsze było to , że leżałam pod kołdrą , ale na podłodze . Byłam w swoim pokoju pomalowanym na czarno - czerwono . Poszłam się ogarnąć do łazienki . Na szczęście miałam swoją własną , więc nie musiałam nikogo z niej wyrzucać . Była dość duża , bo zmieściła się w niej wanna , prysznic , sedes , umywalka i szafka(dość dużą , bo na pół ściany ). Potem zeszłam na dół na śniadanie .
-Cześć mamo .
-Witaj Kennedy Emilio Shitton ! - powiedziała , a raczej zaśpiewała moja mama - Scarlett.Była kiedyś bardzo znaną na całym świecie piosenkarką rockową . Jednak przez sytuację z Ian`em rzuciła wszystko , by tylko ze mną być . Teraz gościnnie występuje w musicalach kinowych . Wtedy zadzwonił telefon .
-Cześć Piękna ! Co dziś porabiasz ?
-Na razie nic . A ty ?
-Jadę po ciebie ? Daj mi 30 minut . Dobra ?
-No to już dziś coś robię . Do zobaczenia !
-No buziaki .-powiedział i się rozłączył .Podeszłam wtedy do mamy .
-Posłuchaj mamo , za pół godziny przyjeżdża do mnie Otis i chcę go zaskoczyć swoim wyglądem .
-Kochana , -powiedziała i objęła mnie ramieniem - trafiłaś pod dobry adres.
-Witaj Kennedy .
-Witaj Ian. Dawno się nie widzieliśmy.
-Masz rację . Ale to nie moja wina .
-Moja też nie . To ty mnie zgwałciłeś mimo iż nie chciałam. - powiedziałam i przybrałam pozę niedostępnej twardzielki .
-Oj , nie ładnie tak mówić . Ale chyba pamiętasz , co ci wtedy mówiłem ? Że jeszcze do mnie kiedyś przyjdziesz ?
- Tak ? Hmmmm .... nie przypominam sobie .
-Nie pamiętasz ? Nie pamiętasz , że krzyczałem to , gdy wpychali mnie do radiowozu ? Nie pamiętasz , że cię kochałem ? Nie pamiętasz , że mnie zraniłaś ? - z każdym słowem odległość między nami niebezpiecznie się zmniejszała . Widziałam w jego oczach ból , żal , zemstę i miłość jednocześnie .
- Jakoś nie za bardzo .- powiedziałam , a Ian wymierzył mi siarczystego policzka.
-A ja pamiętam !!
-Jeszcze raz mnie uderzysz , to tak ci przywalę , że cię własna matka nie pozna !!
-Grozisz mi ? -spytał i walnął pięścią w brzuch - Ty żmijo !! Zostawiłaś mnie !!- i znów walnął mnie w brzuch .- Doniosłaś na mnie na policję !!- powiedział i kopnął mnie w piszczel . Upadłam na podłogę i walnęłam głową o podłogę . Potem była już nieprzenikniona ciemność ....
**********
Obudziłam się zlana potem . Najdziwniejsze było to , że leżałam pod kołdrą , ale na podłodze . Byłam w swoim pokoju pomalowanym na czarno - czerwono . Poszłam się ogarnąć do łazienki . Na szczęście miałam swoją własną , więc nie musiałam nikogo z niej wyrzucać . Była dość duża , bo zmieściła się w niej wanna , prysznic , sedes , umywalka i szafka(dość dużą , bo na pół ściany ). Potem zeszłam na dół na śniadanie .
-Cześć mamo .
-Witaj Kennedy Emilio Shitton ! - powiedziała , a raczej zaśpiewała moja mama - Scarlett.Była kiedyś bardzo znaną na całym świecie piosenkarką rockową . Jednak przez sytuację z Ian`em rzuciła wszystko , by tylko ze mną być . Teraz gościnnie występuje w musicalach kinowych . Wtedy zadzwonił telefon .
-Cześć Piękna ! Co dziś porabiasz ?
-Na razie nic . A ty ?
-Jadę po ciebie ? Daj mi 30 minut . Dobra ?
-No to już dziś coś robię . Do zobaczenia !
-No buziaki .-powiedział i się rozłączył .Podeszłam wtedy do mamy .
-Posłuchaj mamo , za pół godziny przyjeżdża do mnie Otis i chcę go zaskoczyć swoim wyglądem .
-Kochana , -powiedziała i objęła mnie ramieniem - trafiłaś pod dobry adres.
środa, 20 marca 2013
Wróóóóóóóóóóóciłam !!
Tak więc , wena mi wróciła . Wynika z tego mój powrót . Rozdział dedykuję Lamie Mucinek , bo się trochę naczekała na niego . Mama nadzieję , że się wam spodoba . Więc : Miłego czytania !!
_________________________________
Po piosence Otis przytulił mnie tak mocno , że nie mogłam oddychać . Wyszeptał mi jeszcze do ucha ,,Kocham Cię" . Ja też go kocham . I to bardzo , ale jeszcze nie było sposobności , by mu to powiedzieć . Rozległy się brawa , gwizdy i oklaski . Paparazzi strzelali fotki , które następnego dnia znajdą się na pierwszych stronach gazet . Właśnie zaczęłam schodzić ze sceny . Byłam w połowie schodów , gdy ktoś obok strzelił do mnie. Na szczęście nie trafił , ale jednak zadrasnął mi nogę kulą . Ochrona od razu się nim zajęła i wyprowadziła . On natomiast krzyczał , szarpał się , wierzgał i mówił : ,,Ty jesteś moja !! Tylko moja !! " Ratownicy przybiegli i zajęli się moją nogą . Otis siedział przy mnie cały czas i przytulał . Po tym całym zdarzeniu poszłam za kulisy . Usiadłam na kanapie w garderobie i wzięłam do ręki gitarę stojącą obok . Już dawno nie trzymałam tego instrumentu w ręku . Od tamtego czasu ... Starając się przestać o tym myśleć , zagrałam ,, The Catalyst " . Potem dodałam wokal . Umiem śpiewać , i to cholernie dobrze . Grać na gitarze też . Kiedy skończyłam , usłyszałam brawa i oklaski . Podniosłam wzrok znad gitary i ujrzałam Linkinów. Pożegnali się już z publicznością i przyszli do garderoby .
-Świetnie śpiewasz ! - krzyknął Chester - I pięknie grasz na gitarze .
-Dzięki , ale już dawno na niej nie grałam
-A to niby czemu ?
-Cóż ... Miałam zły okres w życiu , a po fatalnym zakończeniu przestałam grać .
-A co to za ,, zły okres " ?-dopytywał się Chez.
Oh daj jej już spokój !-Powiedział Joe.
-Nie , mogę wam powiedzieć.
-No to my słuchamy - rzekł Chester siadając wygodnie w fotelu .
-3 lata temu miałam przyjaciela o imieniu Ian . Kochaliśmy się , ale jak rodzeństwo . Mówiliśmy do siebie ; siostrzyczko i braciszku . Ale pewnego dnia miał poważny wypadek . Przez miesiąc był w szpitalu . Jednak pobyt tam bardzo go zmienił.
-A w jakim sensie ? -spytał Mike .
-Więc... On ciągle prawił mi komplementy , nadal był opiekuńczy i czuły, ale zaborczy i zazdrosny . Był zły , kiedy gadałam lub spotykałam się z innymi chłopakami. Robił mi przez to awantury . W końcu zaproponował randkę .
-I co było dalej ? - spytał Rob - Sorry , ale to jest ciekawe.
-Nie no spoko . Poszliśmy do kina , potem do parku . Tam wziął mnie za rękę i wyznał mi miłość . Ja się rozpłakałam , bo nic do niego nie czułam, ale on prosił , bym nam dała szansę . Tak więc zrobiłam . Byliśmy parą 2 miesiące , ale to wszystko było takie na siłę. Aż w końcu nadszedł... - nie dokończyłam , bo się rozpłakałam . Otis podszedł i mnie przytulił . A ja tylko beczałam .
-Ciiiii kochanie , nie musisz kończyć-powiedział.
-Ale chcę - powiedziałam łamiącym się głosem .
-No to dokończ.
Aż w końcu nadszedł okropny finał . Poszłam do niego , bo mi wysłał sms`a . Wtedy on podbiegł do mnie i zaczął mnie obmacywać . Odpychałam go , ale on ciągle powracał i mówił ,,Wiem , że tego chcesz " . Potem rzucił mnie na łóżko , a ja zaczęłam krzyczeć , ale nikogo nie było w dom. Wtedy mnie zgwałcił. Nazajutrz poszłam na policję i doniosłam na niego .
-Ale jak to się ma do gitary ? -spytał Chez.
-Będąc z nim często grałam , ale on mi zakazywał , krzyczał na mnie i raz mnie nawet pobił . Miałam połamane żebra , wybity ząb i podbite oko . Od tamtego czasu minęły 2 lata.
-Boże , jak ja ci współczuję . Żyć z takim gnojem . Jak ja bym go dorwał w swoje ręce ...
-Dobra , nie unoś się. Było - minęło . Teraz Kennedy ma nas i nie musi się o nic martwić . - powiedział Mike - Prawda mała ?
-Tak , masz rację . Oby ...
_________________________________
Po piosence Otis przytulił mnie tak mocno , że nie mogłam oddychać . Wyszeptał mi jeszcze do ucha ,,Kocham Cię" . Ja też go kocham . I to bardzo , ale jeszcze nie było sposobności , by mu to powiedzieć . Rozległy się brawa , gwizdy i oklaski . Paparazzi strzelali fotki , które następnego dnia znajdą się na pierwszych stronach gazet . Właśnie zaczęłam schodzić ze sceny . Byłam w połowie schodów , gdy ktoś obok strzelił do mnie. Na szczęście nie trafił , ale jednak zadrasnął mi nogę kulą . Ochrona od razu się nim zajęła i wyprowadziła . On natomiast krzyczał , szarpał się , wierzgał i mówił : ,,Ty jesteś moja !! Tylko moja !! " Ratownicy przybiegli i zajęli się moją nogą . Otis siedział przy mnie cały czas i przytulał . Po tym całym zdarzeniu poszłam za kulisy . Usiadłam na kanapie w garderobie i wzięłam do ręki gitarę stojącą obok . Już dawno nie trzymałam tego instrumentu w ręku . Od tamtego czasu ... Starając się przestać o tym myśleć , zagrałam ,, The Catalyst " . Potem dodałam wokal . Umiem śpiewać , i to cholernie dobrze . Grać na gitarze też . Kiedy skończyłam , usłyszałam brawa i oklaski . Podniosłam wzrok znad gitary i ujrzałam Linkinów. Pożegnali się już z publicznością i przyszli do garderoby .
-Świetnie śpiewasz ! - krzyknął Chester - I pięknie grasz na gitarze .
-Dzięki , ale już dawno na niej nie grałam
-A to niby czemu ?
-Cóż ... Miałam zły okres w życiu , a po fatalnym zakończeniu przestałam grać .
-A co to za ,, zły okres " ?-dopytywał się Chez.
Oh daj jej już spokój !-Powiedział Joe.
-Nie , mogę wam powiedzieć.
-No to my słuchamy - rzekł Chester siadając wygodnie w fotelu .
-3 lata temu miałam przyjaciela o imieniu Ian . Kochaliśmy się , ale jak rodzeństwo . Mówiliśmy do siebie ; siostrzyczko i braciszku . Ale pewnego dnia miał poważny wypadek . Przez miesiąc był w szpitalu . Jednak pobyt tam bardzo go zmienił.
-A w jakim sensie ? -spytał Mike .
-Więc... On ciągle prawił mi komplementy , nadal był opiekuńczy i czuły, ale zaborczy i zazdrosny . Był zły , kiedy gadałam lub spotykałam się z innymi chłopakami. Robił mi przez to awantury . W końcu zaproponował randkę .
-I co było dalej ? - spytał Rob - Sorry , ale to jest ciekawe.
-Nie no spoko . Poszliśmy do kina , potem do parku . Tam wziął mnie za rękę i wyznał mi miłość . Ja się rozpłakałam , bo nic do niego nie czułam, ale on prosił , bym nam dała szansę . Tak więc zrobiłam . Byliśmy parą 2 miesiące , ale to wszystko było takie na siłę. Aż w końcu nadszedł... - nie dokończyłam , bo się rozpłakałam . Otis podszedł i mnie przytulił . A ja tylko beczałam .
-Ciiiii kochanie , nie musisz kończyć-powiedział.
-Ale chcę - powiedziałam łamiącym się głosem .
-No to dokończ.
Aż w końcu nadszedł okropny finał . Poszłam do niego , bo mi wysłał sms`a . Wtedy on podbiegł do mnie i zaczął mnie obmacywać . Odpychałam go , ale on ciągle powracał i mówił ,,Wiem , że tego chcesz " . Potem rzucił mnie na łóżko , a ja zaczęłam krzyczeć , ale nikogo nie było w dom. Wtedy mnie zgwałcił. Nazajutrz poszłam na policję i doniosłam na niego .
-Ale jak to się ma do gitary ? -spytał Chez.
-Będąc z nim często grałam , ale on mi zakazywał , krzyczał na mnie i raz mnie nawet pobił . Miałam połamane żebra , wybity ząb i podbite oko . Od tamtego czasu minęły 2 lata.
-Boże , jak ja ci współczuję . Żyć z takim gnojem . Jak ja bym go dorwał w swoje ręce ...
-Dobra , nie unoś się. Było - minęło . Teraz Kennedy ma nas i nie musi się o nic martwić . - powiedział Mike - Prawda mała ?
-Tak , masz rację . Oby ...
wtorek, 12 marca 2013
UWAGA !!!
Na razie kończę pisanie tego bloga . Nie mam weny , a nie chcę pisać wymuszanych rozdziałów . Nie wiem , kiedy zacznę znów pisać . Mam nadzieję , że będziecie czekać na wznowienie tego bloga . Mam nadzieję , że kto to czyta . Jeżeli tak : dziękuję . No to do następnego rozdziału ! :D
sobota, 9 lutego 2013
Rozdział 11
Wtulona w jego ramiona myślałam o niespodziance , jaką mi przygotował .Uwielbiam je !! Ciągle nie mogłam uwierzyć , że idę na koncert LP z synem Mike`a Shinody !! To najlepsza rzecz , jaka mnie spotkała . Noooooo...... może jedna z lepszych . Tak czy siak byłam przeszczęśliwa . Kiedy dojechaliśmy , przed sceną znajdowało się mnóstwo ludzi . Jednak po kilku minutach już się nudziłam więc Otis zaprowadził mnie za kulisy . Jak dobrze , że miałam te wejściówki . Był to długi korytarz pomalowany na szaro z wieloma obrazami wszystkich sławniejszych zespołów lub pojedynczych artystów , którzy występowali na tej scenie . Na jednym ze zdjęć było Linkin Park . Otis podszedł do jednych drzwi . Wiedziałam , że za chwilę spełni się moje marzenie poznania zespołu .
-No to jak ? Cieszysz się ?
-Pewnie !! I ty się jeszcze pytasz ?! Boję się tylko , że będę plotła jakieś głupoty ...
- Posłuchaj , oni znają cię bardzo dobrze mimo iż ich nigdy nie widziałaś . To moja sprawka . Nie mogłem się nie pochwalić taką dziewczyną . Dasz radę . Dzielna dziewczynka przecież jesteś .
-Wiem , no to wchodzimy - powiedziałam i nacisnęłam klamkę . Weszłam do dużego pomieszczenia pomalowanego na czerwono . Na jednej ścianie wisiała tablica korkowa , a na niej znajdowały się wycinki z gazet dotyczące zespołu . Pod nią stała perkusja , a obok kilka gitar elektrycznych . Podobała mi się taka czarna z błękitnymi refleksami . Nagle usłyszałam nad uchem głos Spike`a .
-Witam . Od syna dowiedziałem się , że jesteś fanką Linkin Park . Tak więc nie będę ci się ani nikogo przedstawiał .
-Ma pan racje . Znam was wszystkich .
- Proszę , przejdźmy na TY . Jestem Mike.
-Miło mi . Jestem Kenndy - powiedziałam i spojrzałam na zegarek . Była za dziesięć dziewiętnasta !!- Otis !! Chodź , musimy już iść jeżeli chcemy zająć miejsca przy scenie !!
-Dobrze , już idę . Ty idź i zajmij miejsca . Za chwilę do ciebie dojdę . Muszę coś jeszcze załatwić .
-Okej . Tylko wracaj do mnie szybko - powiedziałam , pocałowałam go , pomachał zespołowi i wyszłam .
________________________________________
- I jak tato ? Co o niej sądzisz ?
-Wiesz co synu ? Uważam , że dobrze wybrałeś.
-Na serio ?!
- Tak , ale stać cię na coś lepszego . Ostatnio córka Madonny chciała się z tobą umówić . Zastanów się , czy dobrze wybrałeś .
- Wiem , że dobrze zrobiłem . A czy mój dzisiejszy występ jest nadal aktualny?
-Tak . Załatwiłem ci to , ale masz tylko 7 minut .
-Spoko , wyrobię się . Dzienks . Dobra , ja muszę spadać . Narka !!
_________________________________________
Czekałam pod sceną z jakieś 5 minut i myślałam , że Otis nie przyjdzie . Jednak wkrótce zauważyłam go jak szedł w moją stronę z butelkami napojów w rękach .
-Pomyślałem , że nam się przyda .
-Racja . Zwłaszcza mnie , bo od tego krzyku będzie mnie bolało gardło . A o czym rozmawiałeś z tatą ?
- Wiesz , pytałem się go ...- nie dokończył , bo nagle zapaliły się światła na scenie i wyszli członkowie zespołu LP . Dookoła mnie usłyszałam wrzaski , kiedy Mike i Chester podeszli do mikrofonów. I wtedy zaczął się koncert . Był cudowny , ponieważ zaśpiewali wszystkie piosenki z płyty Living Things i kilka z Meteory . Na szczęście znałam wszystkie na pamięć . Jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłam . Otis miał rację , napoje się nam przydały . Jednak atrakcja wieczoru dopiero nadchodziła . Po tych piosenkach Mike poprosił o ciszę .
-Proszę was teraz o ciszę , ponieważ muszę coś powiedzieć . - w tym momencie zgasły światła i nic nie widziałam . Zapaliły się dopiero po kilku minutach. Na scenie obok Mike stał Otis . -Oto mój syn - Otis Shinoda . Chciałby wam coś powiedzieć .
-Witam . Przepraszam was , że przerywam koncert , ale jest tu dziś ze mną ktoś bardzo ważny dla mnie . Tą osobą jest moja dziewczyna Kennedy - w tym momencie jeden z reflektorów zaczął świecić na mnie -i mam dla niej niespodziankę . Podejdź do mnie - powiedział i podszedł do mnie z wyciągniętą ręką . Złapałam ją i wdrapałam się na baaaardzo wysoką scenę . Ustanęłam obok niego i się przytuliłam .Wtedy dookoła rozległy się brawa i gwizdy .
- Kennedy , napisałem dla ciebie piosenkę i chcę , żebyś jej posłuchała -powiedział i usłyszałam rytm wybijany na perkusji , który bardzo łatwo wchodził do głowy . Potem dołączyła gitara i usłyszałam cudowny , ciepły i miękki głos mojego chłopaka . Zaśpiewał piękną piosenkę o miłości , która mimo wielu przeciwieństw , została odwzajemniona . Kiedy skończył , rozległy się gromkie brawa i krzyki ludzi . Rzuciłam mu się na szyję i ucałowałam . Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś tak pięknego . Wiedziałam , że ten wieczór na zawsze utkwi w mojej pamięci .
_____________________________
Przepraszam , że tak długo nic nie wstawiłam , ale mam częste problemy z internetem . Ciągle zanika .... Ale , jakoś udało mi się dodać nowy rozdział , który jest o wieeeeele dłuższy niż inne . Proszę , piszcie w komentarzach co o nim sądzicie , okej ? Nie wiem , czy się w ogóle podoba się wam mój styl mojego pisania . Od razu mówię , ze ten rozdział jest napisany specjalnie dla Lama Mucinek , ponieważ gdybym go nie dodała , to by mnie ubiła . Tak więc mam nadzieję , że ci się podoba . Mam jeszcze pytanko : co myślicie o nowym tle strony? Sądzicie , że do niej pasuje? Dzięki , że czytacie .
-No to jak ? Cieszysz się ?
-Pewnie !! I ty się jeszcze pytasz ?! Boję się tylko , że będę plotła jakieś głupoty ...
- Posłuchaj , oni znają cię bardzo dobrze mimo iż ich nigdy nie widziałaś . To moja sprawka . Nie mogłem się nie pochwalić taką dziewczyną . Dasz radę . Dzielna dziewczynka przecież jesteś .
-Wiem , no to wchodzimy - powiedziałam i nacisnęłam klamkę . Weszłam do dużego pomieszczenia pomalowanego na czerwono . Na jednej ścianie wisiała tablica korkowa , a na niej znajdowały się wycinki z gazet dotyczące zespołu . Pod nią stała perkusja , a obok kilka gitar elektrycznych . Podobała mi się taka czarna z błękitnymi refleksami . Nagle usłyszałam nad uchem głos Spike`a .
-Witam . Od syna dowiedziałem się , że jesteś fanką Linkin Park . Tak więc nie będę ci się ani nikogo przedstawiał .
-Ma pan racje . Znam was wszystkich .
- Proszę , przejdźmy na TY . Jestem Mike.
-Miło mi . Jestem Kenndy - powiedziałam i spojrzałam na zegarek . Była za dziesięć dziewiętnasta !!- Otis !! Chodź , musimy już iść jeżeli chcemy zająć miejsca przy scenie !!
-Dobrze , już idę . Ty idź i zajmij miejsca . Za chwilę do ciebie dojdę . Muszę coś jeszcze załatwić .
-Okej . Tylko wracaj do mnie szybko - powiedziałam , pocałowałam go , pomachał zespołowi i wyszłam .
________________________________________
- I jak tato ? Co o niej sądzisz ?
-Wiesz co synu ? Uważam , że dobrze wybrałeś.
-Na serio ?!
- Tak , ale stać cię na coś lepszego . Ostatnio córka Madonny chciała się z tobą umówić . Zastanów się , czy dobrze wybrałeś .
- Wiem , że dobrze zrobiłem . A czy mój dzisiejszy występ jest nadal aktualny?
-Tak . Załatwiłem ci to , ale masz tylko 7 minut .
-Spoko , wyrobię się . Dzienks . Dobra , ja muszę spadać . Narka !!
_________________________________________
Czekałam pod sceną z jakieś 5 minut i myślałam , że Otis nie przyjdzie . Jednak wkrótce zauważyłam go jak szedł w moją stronę z butelkami napojów w rękach .
-Pomyślałem , że nam się przyda .
-Racja . Zwłaszcza mnie , bo od tego krzyku będzie mnie bolało gardło . A o czym rozmawiałeś z tatą ?
- Wiesz , pytałem się go ...- nie dokończył , bo nagle zapaliły się światła na scenie i wyszli członkowie zespołu LP . Dookoła mnie usłyszałam wrzaski , kiedy Mike i Chester podeszli do mikrofonów. I wtedy zaczął się koncert . Był cudowny , ponieważ zaśpiewali wszystkie piosenki z płyty Living Things i kilka z Meteory . Na szczęście znałam wszystkie na pamięć . Jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłam . Otis miał rację , napoje się nam przydały . Jednak atrakcja wieczoru dopiero nadchodziła . Po tych piosenkach Mike poprosił o ciszę .
-Proszę was teraz o ciszę , ponieważ muszę coś powiedzieć . - w tym momencie zgasły światła i nic nie widziałam . Zapaliły się dopiero po kilku minutach. Na scenie obok Mike stał Otis . -Oto mój syn - Otis Shinoda . Chciałby wam coś powiedzieć .
-Witam . Przepraszam was , że przerywam koncert , ale jest tu dziś ze mną ktoś bardzo ważny dla mnie . Tą osobą jest moja dziewczyna Kennedy - w tym momencie jeden z reflektorów zaczął świecić na mnie -i mam dla niej niespodziankę . Podejdź do mnie - powiedział i podszedł do mnie z wyciągniętą ręką . Złapałam ją i wdrapałam się na baaaardzo wysoką scenę . Ustanęłam obok niego i się przytuliłam .Wtedy dookoła rozległy się brawa i gwizdy .
- Kennedy , napisałem dla ciebie piosenkę i chcę , żebyś jej posłuchała -powiedział i usłyszałam rytm wybijany na perkusji , który bardzo łatwo wchodził do głowy . Potem dołączyła gitara i usłyszałam cudowny , ciepły i miękki głos mojego chłopaka . Zaśpiewał piękną piosenkę o miłości , która mimo wielu przeciwieństw , została odwzajemniona . Kiedy skończył , rozległy się gromkie brawa i krzyki ludzi . Rzuciłam mu się na szyję i ucałowałam . Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś tak pięknego . Wiedziałam , że ten wieczór na zawsze utkwi w mojej pamięci .
_____________________________
Przepraszam , że tak długo nic nie wstawiłam , ale mam częste problemy z internetem . Ciągle zanika .... Ale , jakoś udało mi się dodać nowy rozdział , który jest o wieeeeele dłuższy niż inne . Proszę , piszcie w komentarzach co o nim sądzicie , okej ? Nie wiem , czy się w ogóle podoba się wam mój styl mojego pisania . Od razu mówię , ze ten rozdział jest napisany specjalnie dla Lama Mucinek , ponieważ gdybym go nie dodała , to by mnie ubiła . Tak więc mam nadzieję , że ci się podoba . Mam jeszcze pytanko : co myślicie o nowym tle strony? Sądzicie , że do niej pasuje? Dzięki , że czytacie .
wtorek, 22 stycznia 2013
Rozdział
I wreszcie nadszedł dzień naszego ukochanego koncertu Linkin Park . Prawie o nim zapomniałam . Na szczęście miałam niezastąpionego chłopaka , który mi przypomniał o nim . Chcieliśmy zaprosić Shelly , ale powiedziała :
-Nie chcę wam przeszkadzać na randce . A poza tym miałam w planach obejrzenie jakiegoś filmu .
Tak więc poszliśmy sami . Założyłam czarne rurki , conversy w stylu galaktyki i srebrny top . Do tego białe dodatki. Otis powiedział , że wyglądam rewelacyjnie . Wszystko miało się zacząć o 19. Na miejscu byliśmy o 18.30 . Myślałam , że pojedziemy normalnie , jego samochodem . Jednak się myliłam . Pod mój dom podjechała długa , czarna , lśniąca limuzyna . Byłam strasznie zaskoczona i myślałam , że to jakaś pomyłka . Wtedy z samochodu wyszedł Otis i zapytał :
-I jak ci się podoba ?
-Boże , skąd ty ją wytrzasnąłeś ?!
-Poprosiłem ojca . Wsiadaj , musimy jechać - powiedział i podał mi rękę , żeby było mi łatwiej wejść .
Wsiadłam i zobaczyłam pięknie obite w czarną skórę siedzenia i (o czym zawsze marzyłam) szyberdach . Jechaliśmy w milczeniu przez 5 minut i dopiero teraz zauważyłam , co założył mój chłopak , czyli biały t-shirt z napisem ,,Fuck you - I have enough friends ,, , czarną marynarkę , szare rurki i czarne buty Nike . Wyglądał rewelacyjnie . Zauważył , ze mu się przyglądam , bo nachylił się do mnie i namiętnie pocałował . Potem powiedział :
- Mam dla ciebie niespodzianke .
-Mmmm.... A jaka ?
- Nie powiem , ale dowiesz się na koncercie.
-Nie chcę wam przeszkadzać na randce . A poza tym miałam w planach obejrzenie jakiegoś filmu .
Tak więc poszliśmy sami . Założyłam czarne rurki , conversy w stylu galaktyki i srebrny top . Do tego białe dodatki. Otis powiedział , że wyglądam rewelacyjnie . Wszystko miało się zacząć o 19. Na miejscu byliśmy o 18.30 . Myślałam , że pojedziemy normalnie , jego samochodem . Jednak się myliłam . Pod mój dom podjechała długa , czarna , lśniąca limuzyna . Byłam strasznie zaskoczona i myślałam , że to jakaś pomyłka . Wtedy z samochodu wyszedł Otis i zapytał :
-I jak ci się podoba ?
-Boże , skąd ty ją wytrzasnąłeś ?!
-Poprosiłem ojca . Wsiadaj , musimy jechać - powiedział i podał mi rękę , żeby było mi łatwiej wejść .
Wsiadłam i zobaczyłam pięknie obite w czarną skórę siedzenia i (o czym zawsze marzyłam) szyberdach . Jechaliśmy w milczeniu przez 5 minut i dopiero teraz zauważyłam , co założył mój chłopak , czyli biały t-shirt z napisem ,,Fuck you - I have enough friends ,, , czarną marynarkę , szare rurki i czarne buty Nike . Wyglądał rewelacyjnie . Zauważył , ze mu się przyglądam , bo nachylił się do mnie i namiętnie pocałował . Potem powiedział :
- Mam dla ciebie niespodzianke .
-Mmmm.... A jaka ?
- Nie powiem , ale dowiesz się na koncercie.
sobota, 19 stycznia 2013
Rozdział 9
Nie wiem , kiedy przestaliśmy . Myślałam , że to trwa wieczność . Ja , wtulona w jego pięknie pachnący tors , nie myślałam o niczym . Wiedziałam tylko , że właśnie spełniło się moje marzenie . Siedzielibyśmy w takiej pozie jeszcze dłużej , ale zadzwonił telefon . Próbowałam się od niego odkleić , ale mi na to nie pozwalał .
-Nie odbieraj . Zostań ze mną
-Muszę , a jak to coś ważnego ? Na przykład moi rodzice ? -powiedziałam i podeszłam do telefonu . Na ekranie wyświetlił mi się numer Shelly. Odebrałam .
-Hmmm ?
-Cześć . Stoję pod drzwiami . Mogę wejść ?
-Pewnie . Zaraz otwieram - powiedziałam i się rozłączyłam . Podeszłam do drzwi i już miałam nacisnąć na klamkę , kiedy ktoś objął mnie od tyłu . Zlękłam się , ale przecież to nie mógł być nikt inny jak Otis .
-Kto to był ?
- Shelly . Jest pod domem . Chce pogadać .
-Dobrze -powiedział i mnie namiętnie pocałował - Więc , kochanie , otwórz drzwi . Będziemy mieć gościa .
Otworzyłam drzwi i zastałam w nich moją przyjaciółkę ( nadal tak o niej myślałam ) .Jednak widziałam ogromne zdziwienie w jej oczach . Nie dziwię jej się - stałam w drzwiach , a od tyłu przytulał , a raczej wtulał się we mnie Otis .
- To wy ...!! Ale że ...!!! Od kiedy ?!
-Od dzisiaj . Długa historia . Ale o czym chciałaś gadać ?
- No wiesz , jest mi trochę głupio , że tak ciebie wyzywałam . Chciałam cię przeprosić . Ja wiem , że ty byś nie chciała mi czegoś takiego zrobić . Przepraszam !! Ja ciebie potrzebuję !! Byłaś , jesteś i będziesz zawsze dla mnie jak siostra .
-Wiem , ty dla mnie też . Wierz mi , ja bym ci nigdy czegoś takiego nie zrobiła .
-Teraz już wiem . Przepraszam ...- Powiedziała i się na mnie rzuciła . Objęłam ją i się rozpłakałam . Jej włosy pachniały truskawkami . Kocham ją jak siostrę i cieszę się , że między nami już jest zgoda . Taka poza na pewno dziwnie wyglądała - ja tuląca się z Shelly i jeszcze mój chłopak obejmujący nas od tyłu . W tej chwili byłam szczęśliwa .
-Nie odbieraj . Zostań ze mną
-Muszę , a jak to coś ważnego ? Na przykład moi rodzice ? -powiedziałam i podeszłam do telefonu . Na ekranie wyświetlił mi się numer Shelly. Odebrałam .
-Hmmm ?
-Cześć . Stoję pod drzwiami . Mogę wejść ?
-Pewnie . Zaraz otwieram - powiedziałam i się rozłączyłam . Podeszłam do drzwi i już miałam nacisnąć na klamkę , kiedy ktoś objął mnie od tyłu . Zlękłam się , ale przecież to nie mógł być nikt inny jak Otis .
-Kto to był ?
- Shelly . Jest pod domem . Chce pogadać .
-Dobrze -powiedział i mnie namiętnie pocałował - Więc , kochanie , otwórz drzwi . Będziemy mieć gościa .
Otworzyłam drzwi i zastałam w nich moją przyjaciółkę ( nadal tak o niej myślałam ) .Jednak widziałam ogromne zdziwienie w jej oczach . Nie dziwię jej się - stałam w drzwiach , a od tyłu przytulał , a raczej wtulał się we mnie Otis .
- To wy ...!! Ale że ...!!! Od kiedy ?!
-Od dzisiaj . Długa historia . Ale o czym chciałaś gadać ?
- No wiesz , jest mi trochę głupio , że tak ciebie wyzywałam . Chciałam cię przeprosić . Ja wiem , że ty byś nie chciała mi czegoś takiego zrobić . Przepraszam !! Ja ciebie potrzebuję !! Byłaś , jesteś i będziesz zawsze dla mnie jak siostra .
-Wiem , ty dla mnie też . Wierz mi , ja bym ci nigdy czegoś takiego nie zrobiła .
-Teraz już wiem . Przepraszam ...- Powiedziała i się na mnie rzuciła . Objęłam ją i się rozpłakałam . Jej włosy pachniały truskawkami . Kocham ją jak siostrę i cieszę się , że między nami już jest zgoda . Taka poza na pewno dziwnie wyglądała - ja tuląca się z Shelly i jeszcze mój chłopak obejmujący nas od tyłu . W tej chwili byłam szczęśliwa .
piątek, 4 stycznia 2013
Rozdział Ósmy
-Proszę , odwieź mnie do domu - powiedziałam do Otisa .
-Dobrze , tylko wezmę swoją torbę . -powiedział i już go nie było . Ja siedziałam w stołówce taka samotna i bez sił . Myślałam , jakim cudem moja Shelly mogła pomyśleć , że chciałam jej ukraść chłopka . Przecież on był nie w moim typie . Ja wolę brunetów o niebieskich oczach , tak jak Otis . Wolę chłopaków o uśmiechu łagodnym jak bramy do nieba , jak uśmiech Otisa . Kurczę , ja na serio się w nim zakochałam !!Z moich zamyśleń wyrwał mnie mój ideał .
-Ja już gotowy . To co ? Jedziemy ?
- Tak , jedziemy -powiedziałam i poczłapałam za nim do samochodu . Jechaliśmy w ciszy , która była nie do zniesienia . Kiedy podjechaliśmy pod mój dom , Otis zapytał się :
- Jak się czujesz?
-Fatalnie , ale nie chcę o tym mówić .
-Słuchaj , wiem jak cię rozweselić .Obejrzymy jakąś komedię . Skoczę do sklepu po popcorn i jakieś chipsy . Masz w domu colę ?
-Tak. To ty jedź do sklepu , a ja wszystko przyszykuję- powiedziałam i wysiadłam z samochodu . Posprzątanie domu zajęło mi 5 minut. Właśnie włączałam DVD , kiedy Otis podjechał . Włączyliśmy film i przez całe 2 godziny śmialiśmy się tak , że nas brzuchy rozbolały . Potem siedzieliśmy w ciszy , która trwała strasznie długo . Wreszcie przypomniał mi się cały dzień , od samego rana . Nie wiem , czemu to zrobiłam. To był taki odruch . Czułam , jak coś mnie pcha w jego ramiona . Musiałam to zrobić . Po prostu wstałam i przytuliłam się do niego , a raczej wtuliłam opierając głowę o jego pierś . Było mi tak bardzo dobrze . Nie chciałam , by to się kończyło . Wtedy Otis zaczął mnie całować po głowie . Czułam , że togo potrzebuję . Nie chciałam , by przestawał . W końcu dotarł do ust. To było spełnienie moich marzeń . On był delikatny , ale ja zaczęłam na niego napierać . Po prostu nie mogłam się powstrzymać . Chyba on też,bo mocniej mnie przytulił , jedną rękę wplótł w moje włosy i zaczął namiętnie całować . Tak bardzo tego pragnęłam .Nigdy nie zapomnę tej chwili ...
___________________
Chciałam coś powiedzieć . Nie mam ostatnio weny . Mam napisany jeszcze tylko jeden rozdział , więc zrobię na razie tak : będę pisała co 1 tydz po jednym rozdziale . Kiedy wreszcie mi wróci nathnienie , wrócimy do dwóch rozdziałów. Nie wiem , czy się wam podobają moje rozdziały , więc proszę komentujcie , co wam się nie podoba . Dziękuję , że czytacie :)
sobota, 22 grudnia 2012
Rozdział Siódmy
Kiedy wróciłam do klasy , Otis chciał wiedzieć , co zaszło na korytarzu . Na przerwie mu opowiedziałam . Kiedy słuchał , jego twarz robiła się coraz bardziej zdenerwowana. W końcu nie wytrzymał i poszedł do tego durnia- Ja ci dam zarywać do Kennedy ! Nie masz prawa tego robić !! Nie pozwolę , żebyś i jej złamał serce !! - zaczął krzyczeć . - Kennedy sama wybierze , z którym chce chodzić . Wygra najlepszy !! - odparł Reimond. Otis mógłby się jeszcze długo z nim kłócić , ale zaciągnęłam go za kaptur od bluzy do stołówki. - Oszalałeś ?! Nie warto się z nim zadawać !!- zaatakowałam go od razu . - Przepraszam , ale kiedy tylko pomyślę , że on cię pocałował , to się cały gotuję !! - No już , uspokój się ... - powiedziałam i go przytuliłam . Otis jak zwykle zachowywał się , jakby ten przytulas był narkotykiem , którym musi się nacieszyć , bo zaraz go ktoś mu zabierze . Przerwała nam Shelly. - No już , koniec tych czułości- powiedziała i podeszła do stolika , a my za nią . - Jak się czujesz ? - spytał się mój przyjaciel . - Dzięki , już się otrząsnęłam . A ty Kenny co się tak zamyśliłaś? - No bo miałam nieprzyjemne zdarzenie na chemii . - Tak ? A jakie? - spytała wyraźnie zainteresowana. -Tylko się nie obraź na mnie .- Obiecuję . No już mów !!!- ponagliła mnie , a ja wszystko opowiedziałam . Myślałam , że ona jest moją przyjaciółką i będzie wiedziała , że ja nie przyczyniłam się do rozpadu jej związku . Myliłam się - To tak !! To dlatego ze mną zerwał Reimond!! to wszystko twoja wina !! Ciągle z nami się spotykałaś , często rozmawialiście sam na sam , kilka razy spotkaliście się za moimi plecami !! Już wiem , dlaczego !! Ty zdradziecka żmijo !!! Już nigdy się do ciebie nie odezwę !! Żebyś wiedziała !!! Nienawidzę cię !!! - wrzasnęła i wybiegła z płaczem ze stołówki , trzaskając na dodatek drzwiami . Nigdy tak źle się nie czułam. W jednej chwili straciłam swoją najlepszą przyjaciółkę , ale za to zyskałam wroga . Nic lepszego mnie spotkać nie mogło.
Kiedy wróciłam do klasy , Otis chciał wiedzieć , co zaszło na korytarzu . Na przerwie mu opowiedziałam . Kiedy słuchał , jego twarz robiła się coraz bardziej zdenerwowana. W końcu nie wytrzymał i poszedł do tego durnia- Ja ci dam zarywać do Kennedy ! Nie masz prawa tego robić !! Nie pozwolę , żebyś i jej złamał serce !! - zaczął krzyczeć . - Kennedy sama wybierze , z którym chce chodzić . Wygra najlepszy !! - odparł Reimond. Otis mógłby się jeszcze długo z nim kłócić , ale zaciągnęłam go za kaptur od bluzy do stołówki. - Oszalałeś ?! Nie warto się z nim zadawać !!- zaatakowałam go od razu . - Przepraszam , ale kiedy tylko pomyślę , że on cię pocałował , to się cały gotuję !! - No już , uspokój się ... - powiedziałam i go przytuliłam . Otis jak zwykle zachowywał się , jakby ten przytulas był narkotykiem , którym musi się nacieszyć , bo zaraz go ktoś mu zabierze . Przerwała nam Shelly. - No już , koniec tych czułości- powiedziała i podeszła do stolika , a my za nią . - Jak się czujesz ? - spytał się mój przyjaciel . - Dzięki , już się otrząsnęłam . A ty Kenny co się tak zamyśliłaś? - No bo miałam nieprzyjemne zdarzenie na chemii . - Tak ? A jakie? - spytała wyraźnie zainteresowana. -Tylko się nie obraź na mnie .- Obiecuję . No już mów !!!- ponagliła mnie , a ja wszystko opowiedziałam . Myślałam , że ona jest moją przyjaciółką i będzie wiedziała , że ja nie przyczyniłam się do rozpadu jej związku . Myliłam się - To tak !! To dlatego ze mną zerwał Reimond!! to wszystko twoja wina !! Ciągle z nami się spotykałaś , często rozmawialiście sam na sam , kilka razy spotkaliście się za moimi plecami !! Już wiem , dlaczego !! Ty zdradziecka żmijo !!! Już nigdy się do ciebie nie odezwę !! Żebyś wiedziała !!! Nienawidzę cię !!! - wrzasnęła i wybiegła z płaczem ze stołówki , trzaskając na dodatek drzwiami . Nigdy tak źle się nie czułam. W jednej chwili straciłam swoją najlepszą przyjaciółkę , ale za to zyskałam wroga . Nic lepszego mnie spotkać nie mogło.
Rozdział Szósty
Już z daleka zobaczyłam moją przyjaciółkę Shelly , ale tym razem była w smutna , a raczej zrezygnowana i bez siły . -Kochana , co się stało ?! - spytałam od razu.- No bo Reimond ... No bo my ...- nie mogła powiedzieć nawet jednego zdania . - Uspokój się . Usiądź . Weź głęboki wdech . I jeszcze jeden . No , teraz powiedz , co się stało . - Otis uspokoił moją przyjaciółkę i szczerze mówiąc , wyglądał jak terapeuta .- Zerwaliśmy ze sobą!! A dokładniej on ze mną !!! - krzyknęła i zalała się płaczem . Nie mogłam w to uwierzyć . Shelly i Reimond nie są już razem !!! A byli taką piękną parą !! - Ale czemu ?- spytałam .- Powiedział , że już nas nic nie łączy i chyba się zakochał w innej . A najgorsze , że zrobił to dziś w naszą rocznicę!! - powiedziała .Współczuję jej . Nie miałam jeszcze chłopaka , ale wyobrażam sobie , jak to ją musiało zaboleć . - Chodź , odprowadzimy cię pod salę . - zaproponował Otis. Zgodziła się . Co chwila pochlipywała cicho , a ja nic nie mogłam na to poradzić . Ale najgorsze dopiero było przede mną . Na lekcji chemii ktoś zapukał do drzwi klasy . Jak się okazało , to był Reimond . - Dzień dobry . Mogę prosić na chwilę Kennedy ? - spytał . - Tak , ale tylko na chwilkę . Wstałam i wyszłam na korytarz i wtedy ten dupek mnie pocałował !!-Czyś ty oszalał ?! - wrzasnęłam odpychając go . Nie mogłam tego zrobić mojej Shelly . -Nigdy więcej tego nie rób !! Radze ci się mnie słuchać . - powiedziałam . - Ale co ja mogę poradzić na to , że cię kocham? -spytał , a mi po plecach przebiegły ciarki - Myślisz , że dlaczego chodziłem z twoją przyjaciółką ? By być blisko ciebie , żeby cię bliżej poznać . Ale teraz już mogę być z tobą , rozstałem się z Shelly . Daj szansę miłości , która jest między nami! -krzyknął . -Jesteś szalony !! Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj !!
Już z daleka zobaczyłam moją przyjaciółkę Shelly , ale tym razem była w smutna , a raczej zrezygnowana i bez siły . -Kochana , co się stało ?! - spytałam od razu.- No bo Reimond ... No bo my ...- nie mogła powiedzieć nawet jednego zdania . - Uspokój się . Usiądź . Weź głęboki wdech . I jeszcze jeden . No , teraz powiedz , co się stało . - Otis uspokoił moją przyjaciółkę i szczerze mówiąc , wyglądał jak terapeuta .- Zerwaliśmy ze sobą!! A dokładniej on ze mną !!! - krzyknęła i zalała się płaczem . Nie mogłam w to uwierzyć . Shelly i Reimond nie są już razem !!! A byli taką piękną parą !! - Ale czemu ?- spytałam .- Powiedział , że już nas nic nie łączy i chyba się zakochał w innej . A najgorsze , że zrobił to dziś w naszą rocznicę!! - powiedziała .Współczuję jej . Nie miałam jeszcze chłopaka , ale wyobrażam sobie , jak to ją musiało zaboleć . - Chodź , odprowadzimy cię pod salę . - zaproponował Otis. Zgodziła się . Co chwila pochlipywała cicho , a ja nic nie mogłam na to poradzić . Ale najgorsze dopiero było przede mną . Na lekcji chemii ktoś zapukał do drzwi klasy . Jak się okazało , to był Reimond . - Dzień dobry . Mogę prosić na chwilę Kennedy ? - spytał . - Tak , ale tylko na chwilkę . Wstałam i wyszłam na korytarz i wtedy ten dupek mnie pocałował !!-Czyś ty oszalał ?! - wrzasnęłam odpychając go . Nie mogłam tego zrobić mojej Shelly . -Nigdy więcej tego nie rób !! Radze ci się mnie słuchać . - powiedziałam . - Ale co ja mogę poradzić na to , że cię kocham? -spytał , a mi po plecach przebiegły ciarki - Myślisz , że dlaczego chodziłem z twoją przyjaciółką ? By być blisko ciebie , żeby cię bliżej poznać . Ale teraz już mogę być z tobą , rozstałem się z Shelly . Daj szansę miłości , która jest między nami! -krzyknął . -Jesteś szalony !! Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj !!
Rozdział Piąty
W drodze do mojego domu nic nie mówiliśmy . Trochę się dziwnie czułam . Zwłaszcza , że Otis co chwila na mnie patrzył , a potem kręcił głową i odwracał wzrok . Kiedy dotarliśmy , zaproponowałam mu kakao . - Otis , słuchaj , czemu cię w szkole nie było ? - spytałam - Wiesz , źle się czułem . Ale się nie martw . Teraz już do ciebie wrócę . I do szkoły też oczywiście - dodał , bo na niego dziwnie spojrzałam . - Dobra , masz tu zeszyty , ale pod jednym warunkiem - Jakim ? - Pomożesz mi z francuskim . - Okej . Bardzo chętnie . - uśmiechnął się i zabraliśmy się do roboty . Zeszło nam z tym jakieś 40 minut . Trudno mi do głowy wchodzą obce języki . Kiedy Otis poszedł , ja zjadłam obiad , odrobiłam lekcje i pograłam na gitarze . Umiem grać już od 9 lat . Następnego dnia obudził mnie telefon - Czeeeeeeeść śliczna ! Nie śpisz? - Zapytał Otis . - Już nie. Dzięki tobie . -Ależ nie ma za co . Mam pomysł . Może podwiozę cię do szkoły ? Będę gdzieś tak za 20 minut. Okej? - Spoko . To ja już się szykuje . Narka . - powiedziałam i jak strzała wpadłam do łazienki . Umyłam się , wraz z włosami , które potem po raz pierwszy wyprostowałam . Szybko zjadłam kanapkę i poleciałam się w coś ubrać . Kiedy zakładałam nuty , Otis zadzwonił do drzwi . - Mogę? Już gotowa ? - spytał - Tak , jedźmy . - powiedziałam zamykając drzwi i wsiadłam do samochodu . Przez całą drogę do szkoły mnie zabawiał i rozśmieszał . Dopiero po wjeździe na parking szkoły trochę się uspokoił.
_____________________________________
Ponieważ za kilka dni są święta , więc chciałam życzyć zdrowych , wesołych i szczęśliwych świąt . Oczywiście także masę prezentów i wspaniałego sylwestra . Z tej okazji wstawię dziś 3 rozdziały ( razem z tym ) . MERRY CHRISTMAS !!
W drodze do mojego domu nic nie mówiliśmy . Trochę się dziwnie czułam . Zwłaszcza , że Otis co chwila na mnie patrzył , a potem kręcił głową i odwracał wzrok . Kiedy dotarliśmy , zaproponowałam mu kakao . - Otis , słuchaj , czemu cię w szkole nie było ? - spytałam - Wiesz , źle się czułem . Ale się nie martw . Teraz już do ciebie wrócę . I do szkoły też oczywiście - dodał , bo na niego dziwnie spojrzałam . - Dobra , masz tu zeszyty , ale pod jednym warunkiem - Jakim ? - Pomożesz mi z francuskim . - Okej . Bardzo chętnie . - uśmiechnął się i zabraliśmy się do roboty . Zeszło nam z tym jakieś 40 minut . Trudno mi do głowy wchodzą obce języki . Kiedy Otis poszedł , ja zjadłam obiad , odrobiłam lekcje i pograłam na gitarze . Umiem grać już od 9 lat . Następnego dnia obudził mnie telefon - Czeeeeeeeść śliczna ! Nie śpisz? - Zapytał Otis . - Już nie. Dzięki tobie . -Ależ nie ma za co . Mam pomysł . Może podwiozę cię do szkoły ? Będę gdzieś tak za 20 minut. Okej? - Spoko . To ja już się szykuje . Narka . - powiedziałam i jak strzała wpadłam do łazienki . Umyłam się , wraz z włosami , które potem po raz pierwszy wyprostowałam . Szybko zjadłam kanapkę i poleciałam się w coś ubrać . Kiedy zakładałam nuty , Otis zadzwonił do drzwi . - Mogę? Już gotowa ? - spytał - Tak , jedźmy . - powiedziałam zamykając drzwi i wsiadłam do samochodu . Przez całą drogę do szkoły mnie zabawiał i rozśmieszał . Dopiero po wjeździe na parking szkoły trochę się uspokoił.
_____________________________________
Ponieważ za kilka dni są święta , więc chciałam życzyć zdrowych , wesołych i szczęśliwych świąt . Oczywiście także masę prezentów i wspaniałego sylwestra . Z tej okazji wstawię dziś 3 rozdziały ( razem z tym ) . MERRY CHRISTMAS !!
piątek, 7 grudnia 2012
Rozdział czwarty
I miał rację . To takie fajne uczucie , gdy możesz przytulić
się do osoby , która cię szanuje , lubi i po prostu jest fajna . Siedzieliśmy
tak na kanapie niczym kung i fu , które do siebie pasują . W końcu Otis się już
nacieszył mną , bo przestał się przytulać . Było mi trochę smutno , ale to
tylko przyjaciel.- Dobra , chodźmy się dalej uczyć . Nie chcę dostać pały ze
sprawdzianu . - powiedział . Tak też
zrobiliśmy . Kiedy poszedł do domu , zastanawiałam się , co tu tak naprawdę
zaszło . Dotarło też do mnie , że muszę się odwdzięczyć Otisowi za ten bilet .
Postanowiłam zabrać go do kina . Niestety , następnego dnia go nie było w
szkole . Drugiego też nie . Czułam się trochę samotna , jednak moja przyjaciółka
nie odchodziła ode mnie - Co tam
śliczna? - powiedziała - Nie ma Otisa , to już za nim tęsknisz? - Tak , bo
znowu muszę siedzieć sama w ławce . - A nie jesteś smutna dlatego , że on ci
się podoba i za nim tęsknisz? - po pierwsze to nie jest powód . a po drugie to
nie prawda. - powiedziałam i poszłam obrażona do szatni . Wracając do domu ,
zastanawiałam się (co mi się ostatnio często zdarza) , czemu Otisa nie ma w
szkole i czemu nie odbiera telefonów . I wtedy usłyszałam - Cześć mała .
Podwieźć cię gdzieś? okazało się , że to był jakiś dureń , który szuka sobie
dziewczyny na ulicy . -Nie dzięki . Dam sobie radę - powiedziałam . Jednak on
był bardziej natarczywy. Zatrzymał samochód ,, wysiadł i zaczął mnie do niego
wciągać siła . - No chodź . Przecież cię nie ugryzę - mówił. - Zostaw mnie !! -
krzyczałam co sił . Wtedy zobaczyłam tylko czyjąś rękę walącą tego kolesia
prosto w twarz . Należała ona do Otisa. - Chodź , uciekamy stąd - powiedział .
Posłuchałam go . Już po 5 minutach biegu byliśmy kilka ulic dalej . -Słuchaj ,
wielkie dzięki . Nie wiem , czy bym sobie z nim poradziła . A , i jeszcze
dzięki za bilet . Nie było cię w szkole więc teraz ci dziękuje. Super , że mam
kogoś takiego jak ty - zaczęłam swój monolog , gdy tylko uspokoiło mi sie serce
. - Nie ma za co śliczna . Wiesz , że ja
dla ciebie wszystko.
Rozdział trzeci
Przez kolejny tydzień bardzo zbliżyłam się do Otisa . Stał
się takim kochanym kolegą , na którym można polegać . W dniu wyników konkursu
chodziłam cała nabuzowana. - Kenny , co sie dzieje - spytał się Otis. - Wiesz ,
ostatnio słyszałam w radiu o konkursie dla fanów Linkin Park. Wzięłam w nim
udział ,a już dzisiaj są wyniki! Nie mogę się doczekać ! - powiedziałam jednym
tchem . -A główna nagroda to bilet na ich najbliższy koncert . - Ale ty wiesz ,
że mój tata należy do tego zespołu i mogłem załatwić ci ten bilet? - Tak , ale
nie chciałam , żebyś myślał , że tylko dla tego się z tobą przyjaźnię . - Ja
też ciebie lubię . Słuchaj , mam pomysł . Jeżeli nie wygrasz konkursu , to ja
załatwiam NAM bilety i pójdziemy na ten koncert razem . Co ty na to ? - Okej
ale.... pójdziemy jako przyjaciele czy jako para ? - Wiesz , koncert jest za dwa
tyg. Kto wie , kim dla siebie wtedy będziemy ? - powiedział i mrugnął do mnie
tajemniczo . Przez cały dzień zastanawiałam się , o co mu chodziło. "Nie
rozumiem , co miał na myśli . To co , że jest straaasznie przystojny , zabawny
i mogę mu zaufać . O kurczę , chyba zaczyna mi się on podobać !''Tego samego
dnia Otis przyszedł do mnie , by się razem pouczyć . Siedzieliśmy tak i nic nie
robiliśmy , gdy nagle przypomniałam sobie o konkursie. - O kurczę , wyniki!-
wrzasnęłam i poszłam szybko włączyć radio . Na szczęście zdążyliśmy - W
konkursie dla fanów Linkin Park pierwsze miejsce zajął Eric Ambrige. Drugie
miejsce zajęła Kennedy Shitton , której praca otrzymała wyróżnienie i dlatego
autorka otrzymuje płytę ,,Live Things''. Gratulujemy wszytkim ...Siedzieliśmy
tak w ciszy przez minutę . Dopiero wtedy dotarło do mnie , że nie wygrałam . -
O kurczę , a tak bardzo chciałam wygrać !! - Pamiętasz naszą umowę ? - spytał
Otis. - Pewnie . Aż takiej złej pamięci to ja nie mam . - W takim razie miałem
jeszcze czas , żeby zaopatrzyć się w bilet na najbliższy koncert LP . I jeden
teraz ci dam .-powiedział i dał mi pachnący jeszcze nowością bilet VIP .Byłam
tak szczęśliwa , że rzuciłam sie na niego
zaczęłam się do niego tulić . - Dobra , już się uspokajam - powiedziałam
i chciałam go puścić , ale on nie chciał . - Kto ci mówił , że masz przestać?
To mi się bardzo podoba.- powiedział z twarzą wtuloną w moje włosy.
___________________________________
Przepraszam , że tak długo nie pisałam . Mam na głowie konkurs biologiczny i po prostu nie wyrabiałam . Często chodziłam spać o 23 . Ale umawiamy się , że będę wstawiała rozdziały co dwa tygodnie . Tym razem dotrzymam słowa . Możecie na mnie liczyć . A tak w ogóle to dziękuję , że ktokolwiek czytał te moje dzieła . Naprawdę wiele to dla mnie znaczy .
wtorek, 20 listopada 2012
Rozdział drugi
Lekcja fizyki okazała się bardzo ciekawa. Jako iż jedyna w klasie nie miałam z kim siedzieć , więc Otis musiał ze mną siedzieć . W sumie to się nawet ucieszyłam .No bo jak dziewczyna , która jest fanką Linkin Park miałaby się nie ucieszyć , gdyby sam Otis Shinnoda zaczął się tobą interesować ?! Pierwszy raz byłam nie skupiona na lekcji i dostałam upomnienie od nauczycielki . A to wszystko przez mojego nowego kolegę ,który co chwila mnie rozśmieszał i zagadywał.Na kolejnych przerwach musiałam znosić ciekawskie spojrzenia innych ludzi . ,,A dam sobie z nimi spokój'' myślałam . -Kennedy! Poczekaj na nas!- zaczął ktoś wołać. Wkrótce okazało się , że to była moja paczka : przyjaciółka Shelly i jej chłopak Reimond. - Cześć wam . Poznajcie Otisa . Chodzi ze mną do klasy . - powiedziałam . -Cześć . Miło mi cie poznać . To jest mój chłopak - Reimond . Pewnie siedzisz z Kennedy? - zaśmiała się Shelly . - Tak . Jakoś tak wyszło . Przepraszam was na chwilę . Kennedy , gdzie jest łazienka? - spytała się Otis. - Drugie drzwi na lewo . -Dzięki - powiedział i poszedł . - Słuchaj laska , jak ty go w ogóle poznałaś , co? - moja przyjaciółka jak zwykle zaczęła swoje przesłuchiwanie . Więc jej wszystko opowiedziałam . - Nie no super! Dziewczyna , która wie wszystko na temat Linkin Park , poznaje Otisa Shinnodę . Zazdroszczę ci. - powiedziała . Ja tylko siedziałam na ławce i słuchałam jej trajkotania . Po szkole poszłam prosto do domu . Zdjęłam buty , plecak i położyłam się na łóżku . Włączyłam radio . Lepiej mi się myślało przy muzyce. Leżałam tak sobie , gdy nagle usłyszałam , że jest konkurs dla fanów Linkin Park . Główna nagroda to bilet na ich najbliższy koncert . trzeba tylko zrobić pracę plastyczną . I w tamtej chwili wiedziałam , co mam zrobić.Mi na szczęście talentu do rysowania nie brakowało . wiedziałam , ze muszę wziąć udział w tym konkursie i że muszę wygrać główną nagrodę . Ale najpierw powinnam zrobić pranie , zjeść obiad i zrobić lekcje . ,,Kurczę , trochę tego dużo " pomyślałam . Ze szkoły wróciłam o 14 , a lekcje skończyłam o 20 . ,,Cóż trochę późno , ale muszę dziś skończyć ten rysunek , bo mam wenę ". Spać poszłam o 23 . Nie żałowałam .
poniedziałek, 19 listopada 2012
Rozdział pierwszy
Jak zawsze wstałam o 8 rano , poszłam do łazienki się umyć i zeszłam na dół na śniadanie . Zjadłam oczywiście płatki z mlekiem .Nie wiem czemu , ale nie chciałam zmieniać rutyny swojego dnia . Poszłam na górę się ubrać . Otworzyłam szafę i odkryłam , że nie mam się w co ubrać . -Muszę zrobić pranie - pomyślałam i założyłam stary podkoszulek z Linkin Park , czarne spodnie i trampki . Moje ulubione - czarno-białe. Spojrzałam na zegarek . "O kurcze , już dziewiąta !". Szybko złapałam plecak i pobiegłam do szkoły. -Jeżeli się spóźnię , to babka od fizyki mnie zabije.Byłby to już szósty raz z rzędu.-powiedziałam do siebie. I wtedy za plecami usłyszałam - W takim razie pozwól , że cię podwiozę do szkoły . Chodzisz do Pitergate School, tak? Stanęłam jak wryta , bo okazało się , że to był Otis , syn Mike`a Shinody . Był w tym samym wieku co ja , czyli miał 16 lat. -Tak -odpowiedziałam - Ale nie wiem , czy ci to będzie po drodze... - spytałam . - Spokojnie , ja od dziś też zaczynam chodzić do tej szkoły . Chociaż będę tam miał jedną znajomą osobę - uśmiechnął się . -No dobra . Wielkie dzięki. A tak w ogóle to mam na imię Kennedy. -Miło mi , jestem Otis - powiedział i pojechaliśmy . Na szczęście zdążyliśmy 2 minuty przed dzwonkiem na lekcję. - Jeszcze raz wielkie dzięki za podwiezienie. - Nie ma za co . A tak w ogóle , to do której klasy chodzisz? - spytał. - Do 2f . A ty do której trafiłeś? - Też do tej samej . Coś mi się wydaje , że tak łatwo się mnie nie pozbędziesz - uśmiechnął się i poszliśmy do klasy.Nie pomyślałabym , że będzie to początek czegoś więcej niż tylko przyjaźni...
Subskrybuj:
Posty (Atom)